piątek, 30 grudnia 2016

BEBEAUTY KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC SOFT TOUCH Z OLEJKIEM MIGDAŁOWYM

Mam dla Was dzisiaj post z recenzją produktu Bebeauty z Biedronki czyli żelu pod prysznic. Zapraszam do czytania.


BEBEAUTY KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC SOFT TOUCH Z OLEJKIEM MIGDAŁOWYM
Kremowy żel pod prysznic BeBeauty Soft Touch doskonale myje i pielęgnuje skórę. Zawiera olej ze słodkich migdałów, który znany jest ze swoich właściwości nawilżających, odżywczych i zmiękczających skórę. Delikatny, zmysłowy zapach oraz lekka kremowa konsystencja żelu sprawia, że Twoja kąpiel może stać się wyjątkową i niezapomnianą chwilą.  Produkt posiada pH przyjazne dla skóry i został przebadany dermatologicznie.




Produkt znajduje się w butelce w kolorze biało-niebieskim, o pojemności 400 ml. Dostępny jest w każdej Biedronce, w cenie około 4 zł. Za taką pojemność cena jest bardzo niska, więc jak najbardziej opłaca się go kupić. Konsystencja żelu jest kremowa, średniej gęstości, w kolorze białym, natomiast zapach delikatny, przyjemny, bardzo mi się podoba mimo iż wolę mocniej odczuwalne zapachy to też także przypadł mi go gustu. To mój drugi żel z tej serii. Wcześniej miałam żel pod prysznic Happy Moments, o którym pisałam tutaj ---> Klik 




Jeśli chodzi o działanie to nie będę się tutaj rozpisywała, ponieważ nie oczekuję od żelu czy płynu do mycia ciała nie wiadomo jakiego działania. Taki produkt ma być, a to robi bardzo dobrze, nie wysusza, nie podrażnia mojej skóry, bardzo dobrze się pieni, dzięki czemu jest wydajny. Jest to bardzo dobry kosmetyk, za kilka złotych który polecam Wam wypróbować, a na pewno się nie zawiedziecie.

Moja ocena: 5/5

Znacie ten żel pod prysznic? Lubicie produkty do mycia ciała z Biedronki?


wtorek, 27 grudnia 2016

ANIDA, KREM DO RĄK GLICERYNOWO MIGDAŁOWY

Kremy do rąk to kosmetyki które wystarczają mi na prawdę bardzo długo, dlatego tak rzadko pojawiają się posty z recenzją takich produktów. Dzisiaj jednak mam dla Was kilka słów o kremie do rąk z Anidy. Zapraszam do czytania.


ANIDA, KREM DO RĄK GLICERYNOWO MIGDAŁOWY
Błyskawicznie wygładza i poprawia kondycję suchej i delikatnej skóry dłoni. Krem zawiera olej ze słodkich migdałów bogaty w kwas oleinowy i linolowy, witaminy A, D, E oraz z grupy B. Olej migdałowy wpływa na poprawę jędrności i elastyczności naskórka oraz łagodzi podrażnienia. Zawarte w kremie składniki odżywcze regenerują i wygładzają dłonie narażone na szkodliwe czynniki zewnętrzne.




Krem zamknięty jest w tubce w kolorze biało-brązowo-kremowej, z przodu opakowania widnieją migdały. Opakowanie jest proste i schludne. Krem dostępny jest w aptekach, a jego cena wynosi około 3- 4 zł za kosmetyk o pojemności 125 ml. Konsystencję ma średnio gęstą, lekką, w kolorze białym, bardzo dobrze i szybko się wchłania, natomiast zapach przyjemny, delikatny, czuć migdały, mi bardzo pasuje ten zapach, przyjemnie jest używać tego kremiku. Produkt zawiera olej ze słodkich migdałów, witaminy A, D, E oraz witaminy z grupy B. To mój pierwszy produkt z Anidy, wcześniej chyba nie miałam niczego z tej marki.  Z tego co widzę, produkty z tej marki należą do tańszych co bardzo mnie cieszy. Lubię to co tanie.



Z działania tego kremu jestem zadowolona, krem dobrze nawilża, wygładza, odżywia. Używam tego kremu raz dziennie, przed pójściem spać, w ciągu dnia niestety zapominam o kremie do rąk, mimo tego moje dłonie nie są jakoś bardzo wysuszone. Myślę, że warto skusić się na ten krem, zwłaszcza, że jest tani, całkiem dobrze działa oraz pięknie pachnie. Na pewno skuszę się również na inne produkty tej marki.

Moja ocena: 5/5

Znacie ten produkt? Miałyście coś z Anidy?

sobota, 24 grudnia 2016

WESOŁYCH ŚWIĄT!


Dzisiaj Wigilia, a więc chciałam Wam złożyć życzenia Wesołych Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, zdrowia, radości, samych pogodnych dni oraz pomyślności w Nowym Roku  😊 😀🌲

środa, 21 grudnia 2016

WIGILIJNO - ŚWIĄTECZNE POTRAWY. TYPOWE DANIA I POTRAWY

W okresie świątecznym oprócz dekoracji, ozdób świątecznych, takich jak stroiki, świeczniki, choinki, lampeczki i innego typu rzeczy ważne są również potrawy wigilijno - świąteczne jakie będziemy spożywać w Święta. Dzisiaj mam dla Was post dotyczących potraw wigilijnych.  Zapraszam do czytania 😊




Wigilia coraz bliżej, a więc trzeba przyrządzić potrawy wigilijne które będziemy jedli wraz z rodziną w czasie kolacji wigilijnej oraz świąt. Tradycja głosi, że na stole powinno pojawić się dwanaście potraw wigilijnych, które są równie ważne, jak sianko pod obrusem i dodatkowe nakrycie stołu. Należy spróbować każdej z dwunastu wigilijnych potraw, gdyż przynosi to szczęście na nadchodzący rok.

12 POTRAW WIGILIJNYCH ma symbolizować 12 apostołów, dania powinny być postne. Według tradycji, na wigilijnym stole powinny znaleźć się wszystkie płody ziemi. Stąd przygotowane potrawy powinny zawierać ziarna zbóż, miód, grzyby czy mak, które zapewnić nam mają dostatek w nadchodzącym roku. Koniecznie trzeba spróbować każdej z 12 potraw, inaczej szczęście i dostatek się od nas odwrócą. W Polsce tradycja 12 potraw wigilijnych sięga wielu lat wstecz. Każdy region Polski ma swoje typowe potrawy i dania, które nie występują lub są mniej popularne w innych stronach. I tak na Śląsku jada się Moczkę, w Warszawie kapustę z grochem a na Kresach kutię i zupę migdałową.



Barszcz z uszkami - To jedna z najważniejszych potraw na wigilijnym stole. Kiedy barszcz jest gotowy, jest to znak, że możemy zasiadać do wieczerzy wigilijnej i ucztować. Ta pyszna potrawa bazuje przede wszystkim na burakach, które nadają zupie wyrazisty kolor oraz dostarczają do organizmu wiele cennych witamin. W dawnych czasach twierdzono, że buraki zapewniają długowieczność i urodę.




Kompot z suszu - Kompot przygotowywany z mieszanki z wędzonych, suszonych śliwek, jabłek i gruszek. To kolejny polski przysmak, bez którego nie może obejść się wigilijna kolacja. Pijmy go podczas spożywania potraw wigilijnych, gdyż jest zdrowy i pomaga w trawieniu.
 


Pierogi z kapustą i grzybami - Dla wielu osób z pewnością są to tradycyjne, polskie pierogi. Bez pierogów z kapustą i grzybami nie byłoby prawdziwych świąt. Grzyby i kapusta wpływają na nasze siły witalne i mają skuteczne właściwości zdrowotne. W niektórych regionach do dziś jako wigilijną zupę przygotowuje się właśnie grzybową, a nie barszcz czerwony z uszkami.



Kluski z makiem - Staropolska potrawa wigilijna, pachnąca orzechami, migdałami, miodem, może być podawana zamiast kutii lub makowca bądź obok nich, zarówno na ciepło, jak i na zimno.



Kapusta z grochem - Wigilijna wersja bigosu, jest bardzo treściwym i smacznym daniem, które każda gospodyni przygotowuje w inny, ulubiony sposób. Ta potrwa to samo zdrowie. 



Sałatka tradycyjna -  moim zdaniem również nie może jej zabraknąć w czasie świąt. Uwielbiam przeróżne sałatki warzywne.




Kutia - Potrawa przygotowywana głównie z pszenicy, ziaren maku, miodu, dużej ilości bakalii i mleka. Dużą rolę odgrywają również orzechy, które dopełniają całość dania.



Karp - Najważniejszą potrawą na wigilijnym stole jest ryba. Karp wigilijny, przyrządzany jest na wiele sposobów stanowi nie tylko ucztę dla podniebienia, ale również symbolizuje Chrystusa i odradzanie się życia.




Piernik - Piernik kojarzy się nam ze Świętami Bożego Narodzenia. Jednak w wielu domach wypieka się go cały rok.




Makowiec - Tradycyjne ciasto świąteczne z aromatycznym farszem z bakaliami na cieście drożdżowym lub kruchym. Ludowe wierzenia głoszą, że mak spożywany podczas wieczerzy wigilijnej ma przynosić dużo szczęścia.



A Wy jakie potrawy przyrządzacie potrawy, dania u Was w domach oraz jakie najbardziej lubicie? Ja najbardziej lubię sałatki tak jak już wspomniałam wcześniej. Dajcie znać jak jest u Was. Jestem bardzo ciekawa.

 😊 😃 ❄ ✰🌠🌟 🌲 Pozdrawiam.

niedziela, 18 grudnia 2016

NIVEA, STRESS PROTECT, ANTYPERSPIRANT ROLL-ON

Jakiś czas temu na moim blogu pojawił się post o kosmetykach bez których nie wyobrażam sobie życia. Dla tych którzy nie czytali jeszcze tego postu mam link ---> Klik

Jednym z tych kosmetyków jest antyperspirant. Nie wyobrażam sobie go nie używać codziennie. Dla mnie to potrzebny i ważny produkt z mojej łazience. Kiedyś używałam antyperspirantów w sztyfcie, czasami w spray-u, jednak zamieniłam je na takie w kulce które bardziej mi odpowiadają. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję takiego właśnie produktu.


NIVEA, STRESS PROTECT, ANTYPERSPIRANT ROLL-ON 
Skuteczna ochrona przed poceniem nawet w stresujących sytuacjach – zawiera formułę StressProtect i kompleks cynku.
Działanie:
- skuteczna ochrona przed poceniem nawet w sytuacjach stresujących – zawiera formułę StressProtect i kompleks cynku
- 48h ochrona antyperspirantu i delikatna pielęgnacja Nivea
- przebadany dermatologicznie,
- nie zawiera alkoholu i barwników.




Antyperspirant zamknięty jest w szklanej, porządnej buteleczce. Opakowanie jest przezroczyste dzięki czemu możemy łatwo kontrolować zużycie produktu. Dostępny jest w mniejszych oraz większych drogeriach typu Natura czy Rossmann, oraz marketach. Ja swój zakupiłam w Biedronce. Cena produktu to około 9-11 zł. Pojemność 50 ml. Konsystencja antyperspirantu to biały płyn, natomiast zapach przyjemny, delikatny, bardzo mi się podoba. Długo utrzymuje się na skórze. Dostępna jest również wersja tego antyperspirantu w sztyfcie oraz w spray-u.




Jeśli chodzi o antyperspiranty mam z tym mały problem, ponieważ mało który pomaga w 100 %. Miałam już kilka z Nivea, Adidas, Fa, Rexona. Żaden nie działał tak jakbym chciała. Nie pocę się może jakoś nadmiernie, nie mam mokrych plam na ubraniach, jednak w ciągu dnia czuję lekką wilgoć pod pachami, co mnie denerwuje. Nie mówiąc już o gorących, upalnych dniach... wtedy jest jeszcze gorzej. Używam Blokera z Ziaji który bardzo mi pomógł, jednak nie używam go codziennie. Na codzień stosuję antyperspiranty które mają chronić przed poceniem i dawać uczucie świeżości. Antyperspirant Nivea na pewno nie zapewnia ochrony przed poceniem na 48 godzin. Jest to może ochrona na kilka godzin. Potem jest już trochę gorzej, jednak nie czuć jakiegoś nieprzyjemnego zapachu. Produkt ładnie pachnie, co jest dużym plusem. Jest tani i łatwo dostępny. Nie ma też dużego problemu z wysychaniem. Nie trwa to długo, zaledwie kilka minut. Produkt nie podrażnia skóry pod pachami po goleniu.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten antyperspirant? Stosowałyście? Jaki antyperspirant teraz używacie i jaki możecie polecić? Lubicie antyperspiranty w sztyfcie, w kulce czy może spray?


środa, 14 grudnia 2016

ŚWIĄTECZNO - ZIMOWE INSPIRACJE

Święta tuż, tuż.... a więc mam dla Was świąteczno - zimowe inspiracje. Ja za zimą średnio przepadam, ponieważ nie lubię gdy jest szaro, buro i ponuro, duży mróz, pełno śniegu, wieje mocno wiatr, ale lubię święta, świąteczne akcenty, ozdoby choinkowe, dekoracje i innego typu rzeczy. Święta są piękne, chociaż nie jest to, to samo co kiedyś gdy było się młodszym.

A Wy lubicie zimę i święta? Napiszcie koniecznie jak jest u Was. Co najbardziej lubicie w okresie świąteczno - zimowym?


Zapraszam do oglądania 😊 🎄 🎅






 







































Jak podobają się Wam te inspiracje? 😊

niedziela, 11 grudnia 2016

DOVE, GO FRESH, ODŻYWCZY ŻEL POD PRYSZNIC GRANAT I WERBENA CYTYRNOWA

Produkty z marki kosmetycznej Dove są jednymi z ulubionych produktów kupowanych przez Kobiety. Ja rzadko sięgam po produkty z tej marki, jednak teraz gdy mam bloga zamierzam trochę to zmienić i wprowadzić do swojej pielęgnacji także produkty z Dove czy Nivea. W ostatnim czasie miałam okazję stosować produkt z tej marki. Chyba pierwszy tego typu czyli żel pod prysznic. Wcześniej chyba nie używałam żadnego produktu do mycia ciała z tej marki. O jaki konkretnie produkt chodzi? Jeśli jesteście ciekawe zapraszam do dalszej części postu.


DOVE, GO FRESH, ODŻYWCZY ŻEL POD PRYSZNIC GRANAT I WERBENA CYTYRNOWA
Żel pod prysznic Dove go fresh revive granat i werbana cytrynowa to doskonałe połączenie pielęgnacji i orzeźwienia. Żel jest delikatny dla skóry i zawiera składniki, które pomagają w utrzymaniu prawidłowego nawilżenia. Został wzbogacony przełomową formułą NutriumMoisture, aby odżywiać warstwy naskórka, nadając Twojej skórze piękniejszy wygląd przez długi czas. Ma przyjemny, chłodzący zapach granatu i werbeny cytrynowej. Pielęgnuje i zapewnia uczucie świeżości i orzeźwienia.




Żel znajduje się w plastikowej, zgrabnej butelce w kolorze białym. W zależności od wersji żelu etykieta wygląda trochę inaczej. W przypadku tego żelu z przodu butelki widnieje owoc granatu. Produkt dostępny jest w większych oraz mniejszych drogeriach, marketach. Ja widziałam go nawet w Biedronce (jednak nie tą wersję, a inną). Pojemność żelu to 250-500 ml, natomiast cena w zależności od sklepu 13-17 zł, czasami można dostać w promocji za około 10 zł. Ja miałam żel po pojemność 500 ml. Konsystencja żelu jest kremowa, średniej gęstości, w kolorze jasno różowym. Zapach ma piękny, przyjemny, wyrazisty, słodki, orzeźwiający. Coś cudownego!

Żele te bardzo kuszą, ale nigdy się nie skusiłam na nie. Jednak postanowiłam wypróbować. Jak się u mnie sprawdził? Żel dobrze myje i oczyszcza skórę, daje uczucie świeżości, bardzo przyjemnie pachnie. Zazwyczaj myję się gąbką, nalewając odrobinę żelu czy płynu na nią, następnie myję całe ciało. W tym przypadku żel świetnie się pienił, natomiast gdy chciałam zrobić kąpiel z pianą, niestety mało pojawiło się piany, co mnie trochę zdziwiło. Lubię gdy żel bardzo się pieni, nie tylko gdy naleje go na gąbkę, ale także gdy zrobię kąpiel z pianą. W tym przypadku trochę się rozczarowałam. Myślę, że warto wypróbować tego żelu, ponieważ bardzo ładnie pachnie, dobrze myje, jest łatwo dostępny, często jest w promocji. Myślę, że wypróbuję też innych wersji zapachowych.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten żel? Lubicie żele pod prysznic z Dove?

czwartek, 8 grudnia 2016

FARMONA, RADICAL, MGIEŁKA DO WŁOSÓW TŁUSTYCH

Jak wiecie rzadko stosuję odżywki w spray-u ale są i takie które dobrze się u mnie sprawdzały, które dobrze wspominam, dlatego dzisiaj mam dla Was kilka słów o odżywce którą stosowałam i polubiłam. Zapraszam do czytania.


FARMONA, RADICAL, MGIEŁKA DO WŁOSÓW TŁUSTYCH
Wyjątkowo skuteczny preparat do włosów z tendencją do przetłuszczania. Specjalnie opracowana, unikalna receptura – naturalne ekstrakty z szałwii i skrzypu polnego, biologicznie aktywna siarka, proteiny  pszeniczne, inutec – intensywnie odżywia i wzmacnia włosy oraz zapobiega ich przetłuszczaniu. Wnika w uszkodzoną strukturę włosów, wypełniając ubytki i regenerując je od wewnątrz, a także nadaje  fryzurze pożądaną objętość i lekkość. Skutecznie zwalcza łojotok, wchłania nadmiar sebum oraz odświeża włosy, przywracając im jedwabistą miękkość, puszystość i świeżość.





Mgiełka zamknięta jest w przezroczystej butelce o pojemności 200 ml. Posiada praktyczny atomizer w kolorze fioletowym, z przodu etykieta również w kolorze fioletowo - zielonym. Buteleczka wyjątkowo mi się spodobała, pewnie dlatego, że fioletowy kolor to mój ulubiony :) Produkt dostępny jest w aptekach w cenie około 8-9 zł, bądź na stronie Farmona --->  Klik

Dostępny jest również szampon do włosów tłustych  z tej samej serii. Konsystencja mgiełki jest płynna, zapach natomiast typowo ziołowy, nieco czuć alkohol, jednak nie przeszkadza to jakoś bardzo.

Działanie, bo przez to najbardziej polubiłam tą mgiełkę. Włosy były po niej puszyste, świeże, mniej się przetłuszczały. Najbardziej spodobało mi się to, że dzięki niej włosy miały więcej objętości. Nie zauważyłam by produkt wzmocnił moje włosy lub regenerował je. Moim zdaniem taki produkt jest zbyt słaby by mógł nawilżyć czy zregenerować włosy. Ogólnie fajna mgiełka. Tania i wydajna. Chętnie wypróbowałabym również szampon z tej serii. Jestem ciekawa czy byłby tak fajny jak ta mgiełka.

Moja ocena: 4,5/5

Znacie tą mgiełkę? Stosujecie produkty z Farmony? Jakie możecie polecić?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

LIRENE, DERMOPROGRAM, MASECZKA NAWILŻAJACA Z WYCIĄGIEM Z WIŚNI Z BARBADOS

Rzadko kupuję maseczki nawilżające do twarzy, bardziej wolę oczyszczające, jednak czasami skuszę się również na inną. Jedną z takich maseczek była maseczka z Lirene o której dzisiaj będzie kilka słów. Zapraszam serdecznie do czytania.


LIRENE, DERMOPROGRAM, MASECZKA NAWILŻAJACA Z WYCIĄGIEM Z WIŚNI Z BARBADOS
Maseczka o aksamitnej konsystencji aktywuje proces intensywnego nawodnienia w głębokich warstwach skóry oraz trwale stabilizuje poziom wody w komórkach. Połączenie wiśni z Barbados oraz Glucamu i Alantoiny, wpływa na błyskawiczną i odczuwalną poprawę jędrności i elastyczności naskórka. Maseczka odbudowuje warstwę hydrolipidową, chroniąc skórę przed odwodnieniem i przed działaniem czynników zewnętrznych. Skóra twarzy po niezwykle przyjemnym zabiegu z maseczką jest dogłębnie nawilżona, promienna i odświeżona.

Jak stosować?
Raz lub dwa razy w tygodniu nałożyć maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu i pozostawić do wchłonięcia. Nadmiar nie wchłoniętej maseczki usunąć płatkiem kosmetycznym. Dla uzyskania najlepszego efektu, przed zabiegiem należy zastosować peeling enzymatyczny Lirene dostępny w saszetce.



Maseczka zamknięta jest w saszetce w kolorze różowo - niebieskim z białymi napisami. Ja swoją zakupiłam w Biedronce w cenie około 2 zł, nie wiem gdzie można ją jeszcze dostać, z tego co wyczytałam na blogach dziewczyn można ją zakupić w każdej drogerii. Pojemność maseczki to 10 ml. Konsystencję ma kremową, w kolorze białym, przypominającą krem, natomiast zapach przyjemny, delikatny, na pewno nie drażni ani nie przeszkadza podczas stosowania. Dostępne są również inne wersje maseczki m.in:

- maseczka  Odżywanie z witaminami E i PP
- maseczka  Lifting peptydowa,
- maseczka  Wygładzanie z wyciągiem z liści winorośli
- maseczka  Przeciwzmarszczkowa z folacyną 
- maseczka Anty stres z proteinami ze słodkich migdałów
- peeling enzymatyczny z wyciągiem owoców
- peeling drobnoziarnisty z wyciągiem z lotosu i lilii wodnej

Maseczkę należy nałożyć na oczyszczoną twarz i pozostawić do wchłonięcia. Tak też robiłam, trzymałam ją gdzieś 20 minut. Następnie nadmiar wcierałam do skórę twarzy. Cera po tej maseczce była dobrze nawilżona, miękka, gładka, przyjemna w dotyku, złagodzona. Wydajność maseczki bardzo dobra, mi wystarczyła chyba na 5 razy. Nie zauważyłam wysypu niedoskonałości po stosowaniu tej maseczki, mimo iż zawiera ona parafinę. Myślę, że wypróbuję również innych wersji maseczek.

Moja opinia: 4/5

Znacie tą maseczkę? Stosowałyście? A może inną z Lirene?

piątek, 2 grudnia 2016

SPOSOBY NA DODANIE WŁOSOM OBJĘTOŚCI

Moje cienkie, przyklapnięte, bez objętości włosy potrzebują tego by dodać im objętości. Najlepsze, a na pewno najzdrowsze dla włosów są naturalne sposoby, bez użycia ciepła, jednak nie zawsze jest na to czas, więc raz na jakiś czas można sięgnąć po sprzęt do układania włosów. Jeśli jednak nie chcemy niszczyć włosów pozostaje stosować sposoby dzięki którym nasze włosy nabiorą objętości, puszystości bez potrzeby użycia urządzeń wytwarzających ciepło na nasze włosy. Jeśli chodzi o fryzury najczęściej  robię wieczorem je i pozostawiam na noc. Przed tym oczywiście myję włosy, nakładam odżywkę bądź maskę by włosy nie puszyły się, były miękkie i błyszczące. Dzisiaj mam dla Was kilka sposobów na dodanie włosom objętości które ja najczęściej stosuję.  Zapraszam do czytania.





Papiloty do włosów - ja używam tych największych, tworzą się po nich ładne fale. zakładam je na suche już włosy.




Koczek ślimaczek - ten sposób też czasami stosuję, dodaje mocno objętości, niestety tak bardzo nie unosi u nasady. Może robię coś źle ??



Warkocze - fajny sposób na dodanie włosom objętości. tworzą się po nich fajne fale, jednak moje włosy są po warkoczu trochę spuszone, wyglądają na szopa :D Macie może na to sposób by nie były takie spuszone ? Robiłam przeróżne warkocze, małe i duże, niestety nie potrafię zrobić warkocza dobieranego czy innego cuda.



Tapirowanie włosów - sposób który należy stosować raz na jakiś czas ponieważ stosowany zbyt często niszczy włosy, jednak fajnie unosi włosy u nasady. W ostatnim czasie często go stosuję.

Puder lub lakier do włosów - nadaje włosom objętości, puszystości, dodatkowo usztywnia włosy. niestety nie jest to zbyt dobry sposób dla włosów, ponieważ stosowany zbyt często niszczy włosy.





Wałki do włosów - w zależności jaki chcemy uzyskać efekt, bardziej prostych czy podkręconych włosów, należy wybrać inny rozmiar wałków. Ja lubię te większe. Włosy po zdjęciu wałków są fajnie odbite u nasady, mają dużą objętość, jednak rzadko stosuję ten sposób ponieważ włosy są po tym spuszone oraz podczas zdejmowania wałków trochę ich wypada. Należy nakładać je na pół wilgotne włosy, można podsuszyć suszarką.





Są też inne sposoby na dodanie włosom objętości jak suszenie włosów suszarką, suszenie na okrągłej szczotce, stosowanie szamponów, odżywek dodających objętości czy inne np ułożenie włosów za pomocą prostownicy, lokówki jednak u mnie mało to się sprawdza. Efekt jest bardzo krótkotrwały. Prostownicy i lokówki nawet nie mam. Chciałabym wypróbować kiedyś urządzenie do stylizacji włosów Rowenta Volume 24 Respectissim o ktorym czytałam, że jest dobre.

Moim problemem jest to, że włosy bardzo się puszą mimo iż jest objętość dzięki tym sposobom. Macie na to jakąś radę? To mnie denerwuje, ponieważ dzięki tym sposobom wychodzą ładne fale ale niestety puszą się włosy co średnio wygląda. Jakie Wy macie sposoby na dodanie włosom objętości? Czy stosujecie któryś ze sposobów które ja stosuję? Co o tym myślicie?