środa, 31 sierpnia 2016

TAG: TO CZY TAMTO?

Dziś przychodzę do Was z kolejnym tagiem. Mam nadzieję, że spodoba Wam się. Jeśli chcecie może oczywiście też odpowiedzieć na te pytania. Zapraszam serdecznie.


MODA

1. Jeansy czy spodnie dresowe?
Gdy gdzieś wychodzę wybieram raczej jeansy, w domu chodzę w spodniach dresowych, czasami w legginsach.

2. Krótkie czy długie rękawy?
W zależności od pory roku noszę krótkie latem, a zimą długie. Chyba, że w lecie jest zimno to zdarza się zakładać sweterki/bluzki na długi rękaw.

3. Sukienki czy spódnice?
Nie noszę ani sukienek ani spódnic.

4. Paski czy krata?
Krata chociaż paski też są ładne, ale trochę mi się już znudziły.

5. Klapki czy sandały?
Sandały.

6. Szale czy kapelusz?
Wybieram szale, chociaż rzadko noszę.

7. Wisiorek czy bransoletka?
Nie noszę biżuterii, ale gdybym miała wybrać wybrałabym wisiorek.

8. Obcasy czy płaska podeszwa?
Jestem wysoka więc wybieram buty z płaską podeszwą. Trochę dziwnie czułabym się w butach na obcasach, chociaż może kiedyś kupić sobie jakieś na obcasach, ale bardzo niskich.

9. Buty kowbojskie czy sportowe?
Sportowe, trampki lub tenisówki.

10. Marynarka czy bluza?
Marynarka. Chociaż częściej noszę sweterki.


WŁOSY 

1. Proste czy kręcone? 
Ładnie wyglądam i w prostych i w kręconych włosach, jednak ostatnio częściej wybieram falowane/kręcone włosy, gdyż dodaje to objętości.

2.Kok czy kucyk? 
Częściej kok, czasami kucyk.

3. Wsuwki czy spinki? 
Wsuwki.

4. Lakier czy żel? 
Oczywiście, że lakier. Lubię też puder do włosów.

5. Długie czy krótkie? 
Wolę dłuższe włosy, ponieważ takich łatwiej dodać objętości niż krótszym.

6. Ciemne czy jasne? 
Ja mam coś pomiędzy, nie mam ani ciemnych ani jasnych. Szczerze nie wiem jakie mi pasują, ale podobają mi włosy i ciemne i jasne.

7. Bez grzywki czy z grzywką? 
Bez grzywki. Nie cierpię gdy włosy lecą mi na twarz/

8. Związane czy rozpuszczone? 
Związane, aby nie przeszkadzały.

9. Naturalne czy farbowane? 
3 lata temu farbowałam włosy. Podobał mi się ten efekt. Teraz nie farbuję i jest mi z tym dobrze. Może kiedyś wrócę do farbowania, ale nie wiem kiedy to będzie.

10. Wystylizowane czy w nieładzie?
Wystylizowane, chociaż często jak ułożę włosy to gdy wyjdę w wietrzny dzień po jakimś czasie już mało zostaje z tego ułożenia :(



PAZNOKCIE

1. OPI czy China Glaze? 
Nic z tych rzeczy.

2. Krótkie czy długie? 
Wolę długie, ponieważ moim zdaniem dłonie wtedy ładniej wyglądają. Niestety mam słabe, rozdwajające się paznokcie więć trudno mi zapuścić długie paznokcie, ale cały czas dzielnie walczę o wymarzoną długość.

3. Naturalne czy tipsy? 
Oczywiście naturalne.

4. Ciemne czy jasne kolory? 
Zawsze, zawsze jasne. Lepiej się z takimi czuję.

5. Gładkie lakiery czy piaski albo brokaty? 
Chyba gładkie, chociaż bardzo rzadko maluję paznokcie.

6. Kwadratowe czy okrągłe? 
Wolę okrągłe.

7. Naturalne czy pomalowane? 
Częściej mam naturalne paznokcie, gdyż nie lubię malować paznokci ponieważ mam problemowe paznokcie. Poza tym zawsze gdy maluję paznokcie to gdzieś dotknę i popsują się ;/

8. Wycięte skórki czy odsunięte? 
Częściej wycinam chociaż chyba lepiej jest odsuwać skórki.

9. Jednokolorowe czy szaleństwo kolorystyczne? 
Gdybym malowała paznokcie to wybierałabym jednokolorowe.

10. Delikatne kolory czy neonowe?
Raczej delikatne, bardziej mi się podobają takie.


MAKIJAŻ

1. Bronzer czy róż do policzków?
Nie używam ani tego ani tego.

2. Szminka czy błyszczyk?
Nie używam ani szminki ani błyszczyku, zdecydowanie bardziej wolę pomadki ochronne czy wazeliny.

3. Liner czy tusz do rzęs?
Tusz do rzęs.

4. Podkład czy puder?
Nie używam ani podkładu ani pudru, ale gdybym używała to wybrała obydwa produkty.

5. Neutralne czy kolorowe cienie do powiek?
Bardziej wolę neutralne, najlepiej beże i brązy.

6. Prasowane cienie czy pigmenty?
Prasowane.

7. Pędzle czy gąbki?
Nie używam ani pędzli ani gąbek.

8. Matowo czy błyszcząco?
Matowo.

9. Lekki czy mocny makijaż?
Lekki, ale z nieco mocniej podkreślonym okiem.

10. Jasne czy ciemne usta?
Raczej jaśniejsze.


Bardzo chętnie poznam Wasze odpowiedzi na pytania. Jeśli chcecie możecie zrobić ten również u siebie na blogu :)

niedziela, 28 sierpnia 2016

BEBEAUTY, DELIKATNY ŻEL-KREM ŁAGODZĄCY DO MYCIA TWARZY

Od jakiegoś czasu stosuję do mycia twarzy bardziej delikatne produkty, nie typowo do cery trądzikowej, mieszanej jaką mam, tylko do suchej, wrażliwej. Jednym z takich produktów jest Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy Be Beauty, o którym będzie dzisiejszy post.

Nigdy nie zwracałam szczególnej uwagi na produkty do mycia twarzy czy włosów typowo "Biedronkowych". Zawsze wybierałam te z drogerii czy apteki, jednak jakiś czas temu przeszukując internet natknęłam się na żele do mycia twarzy z Biedronki. Wcześniej widziałam je również na Youtube. Pomyślałam: "A co tam, wypróbuję". Pierwszym żelem który postanowiłam wypróbować był właśnie bohater dzisiejszego postu, potem żel micelarny który nie był zły, jednak nie wróciłam do niego.

Łagodnie oczyszcza skórę twarzy i oczu z makijażu i zanieczyszczeń, nie powodując wysuszenia. Delikatna formuła żelu koi podrażnienia i pozostawia uczucie komfortu. Wyciąg z owocu noni działa na skórę antyoksydacyjnie i odżywczo, dodaje energii oraz wspomaga jej naturalna ochronę. Zawarta w żelu gliceryna utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Skóra po użyciu żelu jest oczyszczona, nawilżona i ukojona. Wysokie bezpieczeństwo stosowania, 0% alergenów.


Żel zamknięty jest w tubce w kolorze biało-różowej, o pojemności 150 ml. Opakowanie dosyć miękkie, łatwo można wydobyć żel do końca. Dostępny jest oczywiście w Biedronce, czyli jest bardzo łatwo dostępny. Cena żelu to około 5 zł. Bardzo malutko jak na żel do mycia twarzy. Nie znam tak taniego produktu do mycia twarzy, chyba, że jakieś mydełko. Konsystencja produktu jest kremowa, w kolorze białym, nie za rzadka. Nie pieni się, co niektórym może przeszkadzać. Ja kiedyś nie lubiłam takich żeli, ale zmieniło się to. Teraz jak najbardziej mi to odpowiada.  Zapach ma delikatny, przyjemny. Jeśli chodzi o produkty do mycia twarzy nie jest to problem, ponieważ nie muszą one pachnieć nie wiadomo jak mocno.


Żel przeznaczony jest do skóry suchej i wrażliwej. Ja mam cerę mieszaną, jednak na policzkach zdarza się być wysuszona. Żele do cery mieszanej, trądzikowej powodują u mnie jeszcze większą suchość, dlatego postanowiłam zamienić na takie do cery wrażliwej. Żel nie wysusza skóry, nie powoduje ściągnięcia, nie sprawia też, że skóra się świeci. Jeśli chodzi o zmywanie makijażu to radzi sobie, ale nie do końca, ponieważ  trzeba trochę dłużej nim przecierać oczy podczas mycia. Tutaj malutki minusik. Jednak nie przeszkadza mi to jakoś bardzo.

Bardzo lubię ten produkt. Nie tylko dlatego, że jest delikatny dla mojej cery, ale także za jego cenę i dostępność. Na pewno kupię jeszcze nie raz.

Moja ocena: 4,5/5

Znacie żele do mycia twarzy z Bebeauty? Stosujecie? Co myślicie o tanich produktach do mycia twarzy?

czwartek, 25 sierpnia 2016

PHARMA CF CZTERY PORY ROKU ECODERMINE WYSZCZUPLAJĄCY BALSAM DO CIAŁA Z ECO KAWĄ

Wiecie że u mnie używanie balsamu do ciała to wielki problem. Rzadko je używam, nie pamiętam kiedy ostatnio w mojej pielęgnacji był jakiś balsam. Moim ulubionym jest Eveline Termoatywne serum do ciała o którym pisałam jakiś czas temu. Jeśli już sięgam po coś do ciała to właśnie to serum kupuję. Dziś natomiast mam dla Was post z recenzją balsamu do ciała który miałam okazję przetestować. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawił zapraszam do dalszej części postu.

Pharma CF Cztery Pory Roku Ecodermine Wyszczuplający balsam do ciała z eco kawą pozwoli Ci odzyskać pewność siebie i to w wymarzonym rozmiarze. Działa naturalnie, ale bardzo stanowczo. Balsam do ciała Eco Kawa nie tylko pomoże skutecznie pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej, ale i zredukuje efekt pomarańczowej skórki, a  naturalne składniki aktywne pozwolą także głęboko nawilżyć i odżywić Twoją skórę.    
                                                                                                                   
Balsam zawiera:
- eco kawę z upraw organicznych, certyfikowaną przez ECOCERT, która aktywuje lipazę, enzym redukujący tkankę tłuszczową. Działa antycellulitowo i ujędrniająco.
- guaranę która zawiera kofeinę i niacynę o działaniu wyszczuplającym i modelującym. Redukuje cellulit oraz usuwa z organizmu nadmiar wody i toksyn.
- papryczkę cayenne jej głównym składnikiem jest rozgrzewająca i pobudzająca kapsaicyna, która przyspiesza przemianę materii.
- olej awocado  źródło witamin, aminokwasów nienasyconych kwasów tłuszczowych. Przywraca skórze gładkość i elastyczność.
95% natury, 100% bezpieczeństwa




Balsam zamknięty jest w białej, półprzezroczystej butelce o pojemności 250 ml. Opakowanie raczej nie przyciąga wzroku, jest zwyczajne, skromne, nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest wygodne. Ja swój kupiłam w sklepie intenetowym Super.koszyk.pl w cenie ok 7-8 zł. Konsystencja balsamu jest nie za rzadka, nie za gęsta, dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania, nie potrzeba nakładać dużo. Zapach ma przepiękny, delikatny, słodki, taki jaki bardzo lubię, zdecydowanie uprzyjemnia to stosowanie. Dostępne są również inne wersje m.in: balsam rozświetlający, balsam intensywnie nawilżający oraz ujędrniający.


Produkty takie na pewno nie wyszczuplą, to już chyba każdy wie, ale mogą wspomóc naszą walkę o piękną figurę i na pewno warto stosować takie produkty. Balsam ujędrnia, dobrze nawilża, pozostawia skórę bardzo gładką i miękką w dotyku. Dodatkowo można oczywiście nałożyć na ciało folię spożywczą dzięki czemu efekt będzie lepszy, jednak ja wolałam to robić gdy stosowałam serum termoaktywne. Uwielbiam ten efekt rozgrzewania na moim ciele. Czuć wtedy, że coś się dzieje, działa :D

Jest to bardzo dobry, tani balsam, ładnie pachnie, całkiem dobrze działa. Mogę Wam go polecić. Myślę, że kupiłabym go ponownie. Może kiedyś skuszę się na inną wersję.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten balsam do ciała? Miałyście któryś z tych balsamów?


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

VERONA SPA NATURAL LINE PROFESSIONAL KREM DO RĄK KOZIE MLEKO I WANILIA

Dbać należy nie tylko o cerę, włosy, ciało, ale także o dłonie. Warto kilka razy dziennie, a chociażby raz przed pójściem spać nałożyć na dłonie krem do rąk. Ja staram się to robić, chociaż często zapominam o tym dlatego kremy do rąk wystarczą mi na bardzo długo (4 miesiące lub dłużej). Bardzo lubię testować kremy do rąk. Zwłaszcza takie o pięknym zapachu, a jeśli są w niskiej cenie to tym bardziej kuszą by je kupić. Lubię kosmetyki do codziennego użytku które pięknie pachną gdyż wtedy miło się takie używa. Nie mogłabym używać produktu którego zapach mi nie pasuje. To była by męczarnia.

Dziś mam dla Was post z recenzją kremu do rąk z Verony. Zapraszam serdecznie.

Verona Spa Natural Line Professional Krem do rąk - Kozie mleko i wanilia
Krem do rąk zawierający ekstrakty z koziego mleka i wanilii. Perfekcyjnie skomponowane składniki aktywne odżywiają i regenerują dłonie. Krem nawilża skórę i sprawia, że pozostaje ona jedwabiście
gładka.



Krem znajduje się w tubce w kolorze czarnym o pojemności 75 ml. Opakowanie jest całkiem ładne chociaż nie przyciąga za bardzo wzroku, jest raczej zwyczajne, skromne. Ja krem ten kupiłam w markecie spożywczym w cenie ok 5 zł, a więc bardzo tanio. Konsystencja kremu jest w kolorze białym, nie za rzadka, w sam raz, dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania, nie ma z tym żadnego problemu. Krem nałożony w odpowiedniej ilości na pewno dobrze się wchłonie. Krem pachnie przyjemnie, delikatnie, lekko czuć wanilię, ale nie jakoś bardzo i nachalnie. Podoba mi się ten zapach.

Dostępne są również inne wersje kremu m.in - aloes i limonka, jedwab i dzika róża, ogórek i biała herbata, oliwka i olej arganowy oraz papaja i grapefruit. Całkiem kuszące zapachy. Chętnie wypróbowałabym jakiś inny krem.

Jak wiecie nie mam dużych problemów ze skórą dłoni, ale gdy mam większy kontakt z wodą są one trochę suche (ostatnio używam do sprzątania rękawic więc nie jest źle). Jednak lubię stosować kremy, gdyż wtedy moje dłonie wyglądają lepiej. Krem ten fajnie nawilża, wygładza, pozostawia dłonie mięciutkie i gładkie. Dla mnie jest ok, jednak przy większych problemach może nie dać rady.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten krem? Używałyście kiedyś? Jaki możecie polecić dobry i tani krem do rąk?

piątek, 19 sierpnia 2016

MARION NATURA SILK BŁYSKAWICZNA ODŻYWKA DO WŁOSÓW CIENKICH, DELIKATNYCH I POZBAWIONYCH OBJĘTOŚCI

Nie przepadam za odżywkami w spray-u ponieważ działają one słabiej niż odżywki do spłukiwania. Rzadko takie kupuję, jednak czasami coś mnie skusi i kupię jakąś na przetestowanie. Najczęściej jest to odżywka z marki którą lubię. Nie żadna z Glisskur czy Dove. Tych akurat nie lubię. Marką której ufam jest m.in Marion i dziś będzie kilka słów o odżywce z tej marki.

Natura Silk, Błyskawiczna odżywka do włosów cienkich, delikatnych i pozbawionych objętości
Specjalnie opracowana formuła do włosów cienkich, delikatnych, przesuszonych, pozbawionych objętości, wymagających regeneracji i nawilżenia.
Zawiera jedwab i prowitaminę B5, które:
- wygładzają i rewitalizują włosy bez ich obciążania.
- regenerują strukturę włosów nadając im połysk.
- nawilżają włosy, dzięki czemu są lśniące i elastyczne.
- zapobiegają elektryzowaniu się włosów/
Odżywka wzbogacona została o kolagen, pomagający zwiększyć objętość włosów i zachować odpowiedni poziom ich nawilżenia.Przywraca kondycję przesuszonym i delikatnym włosom. Prowitamina B5 regeneruje i odżywia strukturę włosów, dodając włosom słabym odpowiednią objętość. Biotyna wzmacnia wewnętrzną strukturę włosów, dzięki czemu są mocniejsze i bardziej odporne na zniszczenia.


Odżywka zamknięta jest w przezroczystej butelce z atomizerem. Bardzo wygodna, atomizer nie zacina się. Ja swoją kupiłam w mniejszej drogerii, ale jest również dostępna w drogerii Natura. Cena tej odżywki to ok 8 zł za 150 ml. Konsystencję ma dwufazową, płynną. Zapach ma lekki, przyjemny, całkiem miło stosować taką odżywkę gdy tak ładnie pachnie.


Odżywka przeznaczona jest do włosów cienkich, delikatnych i pozbawionych objętości czyli dokładnie takich jakie mam ja (niestety). Raczej rzadko stosuję tego typu odżywki, nawet jeśli mam taką w domu, jednak czasami nie chce mi się nakładać żadnej maski czy odżywki do spłukiwania więc taka odżywka jest idealna. Stosowałam ją na umyte, lekko wilgotne włosy. Nie odżywia jakoś specjalnie ani nie nawilża, jednak włosy po niej lepiej się rozczesują, są bardziej miękkie, błyszczące, mniej się puszą. Odżywka nie obciąża włosów. Dostępne są również odżywki do łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami, do włosów blond i rozjaśnionych, rozświetlająca włosy oraz do włosów farbowanych.

Jeśli miałabym kupić tą odżywkę jeszcze raz myślę, żebym to zrobiła, ponieważ lubię produkty z Marion. Może wypróbuję kiedyś jakąś inną odżywkę z serii Natura Silk.

Moja ocena: 3,5/5

Miałyście tą odżywkę? A może jakąś inną z tej serii? Lubicie odżywki w sprayu i stosujecie takie? Jaką inną odżywkę w spray-u byście poleciły?

wtorek, 16 sierpnia 2016

DOMOWE SPOSOBY NA URODĘ KTÓRE STOSUJĘ

Dziś przychodzę do Was z domowymi sposobami na urodę. Domowe sposoby na urodę są nie tylko tanie, ale także dobre (czasami nawet lepsze niż niejedne drogie kosmetyki).


Sposób 1. Laminowanie włosów żelatyną - 1 łyżkę żelatyny spożywczej (jeśli macie dłuższe włosy możecie użyć więcej żelatyny), 3 łyżki gorącej wody, 2 łyżki odżywki lub maski, ja użyłam np Garnier Ultra Doux Olejek z awokado i masło karite. Wszystkie składniki wymieszać razem. Przed nałożeniem umyć włosy, następnie nałożyć na całe włosy, na to czepek lub jednorazową reklamówkę oraz ręcznik. Trzymać 45 min. Po tym czasie dokładnie zmyć. Na końcówki nałożyć oczywiście olejek czy jedwab.

Efekty:  włosy miękkie, błyszczące, mniej się puszą, wyglądają zdrowo, są wygładzone, bardziej proste (najlepiej wysuszyć włosy suszarką, wtedy efekt prostych włosów będzie bardziej widoczny)

Zabieg ten należy robić nie częściej niż co 2 tygodnie. Ja kiedyś robiłam co tydzień przez co moje włosy wyglądały jeszcze gorzej. Puszyły się, elektryzowały, wyglądały na bardziej zniszczone niż w rzeczywistości. Użycie ładnie pachnącej maski czy odżywki spowoduje, że nie będzie czuć zapachu żelatyny.



Sposób 2. Maseczka z żółtka jaja, nafty kosmetycznej, soku z cytryny - Można również dodać oleju rycynowego - żółtko jajka, 1 łyżka nafty kosmetycznej, sok z połówki cytryny. Wszystkie składniki wymieszać. Nałożyć na włosy na 15 min. Po tym czasie zmywać szamponem.

Efekty: włosy miękkie, błyszczące, odżywione, mniej się puszą. Bardzo lubię efekt jaki daje ta maseczka.



Sposób 3. Peeling cukrowy - kilka łyżeczek cukru, żel pod prysznic. Wymieszać cukier z żelem,
następnie wykonywać peeling całego ciała. Spłukać wodą dokładnie całe ciało.

Efekty: skóra niesamowicie gładka i miła w dotyku.


Sposób 4. Maseczka z drożdży i mleka na trądzik - 1/3 kostki drożdży, odrobina ciepłego mleka. Wymieszać składniki. Nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy na 15-20 min. Po tym czasie spłukać. Maseczka na twarzy zastyga. Zapach maseczki może niektórych nie przypaść do gustu, ale mi nie przeszkadza. Z ciekawości nawet posmakowałam drożdży (można je też pić) i smakują mi :) Stosowałam tą maseczkę 2 razy w tygodniu.

Efekty: cera wygładzona, mięciutka, odżywiona. Nie zauważyłam by było po niej maseczce mniej niedoskonałości.



A jakie Wy znacie domowe sposoby na urodę? Jakie stosujecie? Co możecie polecić?

sobota, 13 sierpnia 2016

MARION SPA, MASECZKA OCZYSZCZAJĄCA ZIELONA GLINKA

Nie miałam nigdy typowej maseczki na twarz w postaci glinki i raczej takiej nie planowałam kupić, ponieważ wolę gotowe maseczki których nie trzeba przyrządzać tylko nałożyć na twarz i gotowe. Jednak będąc w drogerii szukając maseczek na twarz trafiłam na maseczkę oczyszczającą Marion z zieloną glinką. Byłam przekonana, że jest to zwykła maseczka której nie trzeba będzie przygotowywać, ale w domu, już gdy chciałam ją nałożyć na twarz okazało się, że w saszetce znajduje się szary proszek. Jakie było moje zdziwienie. Nie wiedziałam jak się za to zabrać gdyż nigdy nie miałam takiej maseczki.

Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawiła owa maseczka zapraszam do dalszej części postu.

Marion Spa Zielona glinka maseczka oczyszczająca
Seria maseczek na bazie naturalnych glinek, które dają natychmiastowy efekt w postaci poprawy wyglądu skóry, przewyższający niejednokrotnie działanie kremów i innych preparatów kosmetycznych. Badania dermatologiczne dowodzą, że glinka nie uczula, nie podrażnia i nie wysusza skóry.

Cera tłusta i trądzikowa
Maseczka do twarzy na bazie zielonej glinki. Polecana do cery tłustej i trądzikowej. Posiada właściwości dezynfekujące, absorpcyjne i gojące. Zapewnia skuteczne oczyszczenie skóry, zamyka pory, koi i łagodzi podrażnienia. Działa odżywczo, dostarczając skórze całe bogactwo cennych dla skóry minerałów i mikroelementów. Doskonale pielęgnuje i regeneruje zmęczoną cerę oraz wygładza zmarszczki, zapobiegając powstawaniu nowych.


Maseczka znajduje się w saszetce w kolorze zielonym, o pojemności 8 g. Wystarczyła mi na 2 razy. Dostępna w mniejszych drogeriach oraz marketach, ja swoją kupiłam w małej drogerii w cenie ok. 3 zł. Konsystencję ma sypką, w postaci proszku. Zapach maseczki jest typowo glinkowy, raczej nie drażni czy nie przeszkadza w stosowaniu. Dostępne są również maseczki Marion: z glinką białą odżywcza do cery suchej i wrażliwej oraz maseczka z glinką różową do cery wrażliwej i naczynkowej.

Niestety jak to ja nie poradziłam sobie z przygotowaniem tej maseczki. Dodałam za dużo wody i wyszła mi zbyt rzadka ;/ Jakoś nałożyłam na twarz ale był z tym spory problem. Nałożyłam maseczkę na oczyszczoną skórę twarzy na 20 min. Po tym czasie zmyłam. Cera po tej maseczce była oczyszczona, złagodzona, mięciutka. Nie podrażniła ani nie uczuliła. Pierwszy raz z glinką był u mnie średnio udany, ale może spróbuję ją ponownie i przyrządzę maseczkę bardziej gęstą. Dam znać jeśli mi się uda :)

Moja ocena: 3,5/5

Miałyście tą maseczkę? Stosujecie maseczki w postaci glinki czy raczej wolicie gotowe maseczki w saszetkach/tubkach?

środa, 10 sierpnia 2016

ŻEL POD PRYSZNIC LUKSJA TROPICAL MANGO

Jak wiecie bardzo lubię produkty do mycia i kąpieli z Biedronki jednak mam też inne ulubione marki które produkują dobre żele do prysznic. Jedną z takich marek jest Luksja. Produkty te są nieco droższe od Biedronkowych, ale również bardzo dobre.

Dziś mam dla Was recenzję kolejnego żelu pod prysznic o przepięknym, owocowym zapachu który skusi na pewno nie jedną osobę.

Żel pod prysznic Luksja Tropical Mango
Żel pod prysznic z ekstraktem z mango, owocem znanym ze swoich właściwości pielęgnacyjnych, chętnie stosowanym w kosmetyce ze względu na właściwości nawilżające. Tropikalne korzenie drzewa mango sięgają kontynentu azjatyckiego, a więc soczyście owocowy zapach żelu pod prysznic nawet zimą pozwoli poczuć się jak na egzotycznych wakacjach w dalekim kraju.


Żel zamknięty jest w przezroczystej, zgrabnej butelce, o pojemności 400 ml. Ja swój zakupiłam w markecie spożywczym, ale widziałam go również w małej drogerii. Nie widziałam go w większych drogeriach takich jak np Natura. Cena żelu to ok 5-6 zł. Konsystencję ma nie za rzadką, bardzo dobrze się pieni, co podoba mi się w produktach do mycia ciała. Luksja ma właśnie takie produkty. Jeśli chodzi o zapach to jest on przecudowny, słodki, owocowy, przyjemny. Jeśli lubicie takie zapachy wypróbujcie tego żelu. Na pewno Wam się spodoba. Dostępna jest również wersja żelu pod prysznic z granatem (która na pewno pachnie równie pięknie), z oliwką i ekstraktem z jogurtu oraz z miodem i mleczkiem owsianym.

Żel bardzo dobrze myje, odświeża skórę. Nie zauważyłam, żeby nawilżał moją skórę, ale też nie wysusza. Cudowny zapach uprzyjemnia mycie. Takie produkty do mycia ciała są moimi ulubionymi.

Bardzo lubię produkty do mycia ciała z Luksji. Na pewno wypróbuję też inne produkty, ze względu na zapach. Jestem ciekawa czy mają tak piękny zapach jak ten żel.

Moja ocena: 5/5

Znacie produkty do kąpieli i pod prysznic z Luksji? Używacie? Jakie inne żele możecie polecić które są łatwo dostępne oraz tanie i dobre według Was?

niedziela, 7 sierpnia 2016

KASZA JAGLANA - WŁAŚCIWOŚCI ZDROWOTNE ORAZ WARTOŚCI ODŻYWCZE

W zdrowej diecie powinny znajdować się nie tylko owoce i warzywa, ale też inne produkty które będą dostarczać nam wszystkich potrzebnych witamin. Takimi produktami są m.in kasze. Kiedyś jadłam tylko kaszę mannę która według mnie nie jest tak dobra jak inne kasze. Jakiś czas temu zaczęłam jeść kaszę jaglaną która bardzo mi smakuje. Dziś mam dla Was kilka słów o niej. Zapraszam do czytania.


Kasza jaglana to jedna z najstarszych i najzdrowszych kasz. Często niedoceniana, ze szkodą dla naszego zdrowia. Zawiera wiele cennych właściwości. Jagły to najstarsza znana kasza. Otrzymuje się ją z nasion prosa, uprawianego już w epoce neolitu. Pod względem wartości odżywczej dorównuje kaszy gryczanej. Ma mało skrobi, za to dużo łatwo przyswajalnego białka. Wyróżnia się najwyższą zawartością witamin z grupy B: B1, (tiaminy), B2 (ryboflawiny) i B6 (pirydoksyny) oraz żelaza i miedzi.

Kasza jaglana jest lekkostrawna i nie uczula, bo nie zawiera glutenu. Jest dobra dla osób chorujących na celiakię stosujących dietę bezglutenową, a także cierpiącym na niedokrwistość. Ma właściwości antywirusowe, zmniejsza stan zapalny błon śluzowych (wysusza nadmiar wydzieliny), jest zatem dobrym domowym lekarstwem na katar. Polecana jest osobom, które marzną zimą ze względu na swoje rozgrzewające właściwości.

Kasza jaglana zawiera krzemionkę, która ma zbawienny wpływ na włosy, skórę i paznokcie. Krzem pełni też ważną rolę w mineralizacji kości (zapobiega ich odwapnianiu). Jagły dostarczają również dużych ilości witaminy E i lecytyny, która korzystnie wpływa na pamięć i koncentrację oraz reguluje poziom cholesterolu we krwi - o obecność tej kaszy w diecie powinny zatem zadbać osoby pracujące intensywnie umysłowo, np. maturzyści czy studenci przygotowujący się do sesji.


Kasza jaglana, jak większość kasz jest dość kaloryczna, bo na 100 g ugotowanej kaszy przypada około 99 kcal. Indeks glikemiczny również nie należy do najniższych, wskazuje wartość bliską 71. Porównując z ryżem brązowym czy kaszą gryczaną, których wskaźnik znajduje się w okolicach 50, w przypadku kaszy jaglanej jest rzeczywiście wysoki, dlatego nie powinni po nią sięgać diabetycy i osoby na diecie Montignaca. Mimo wszystko powinniśmy ją spożywać, biorąc pod uwagę chociażby zawarty w niej krzem, odpowiadający za szybszą przemianę materii.

Kasza jaglana jest świetnym dodatkiem do duszonych mięs i dań słodkich. Często zdarza się, że po ugotowaniu ma lekko gorzki smak i może zepsuć całe danie. Żeby kasza jaglana nie miała goryczki, trzeba ją odpowiednio przyrządzić - przed ugotowaniem obficie przelać najpierw zimną, a potem gorącą wodą. Można też wrzucić kaszę do wrzątku, po chwili odcedzić i jeszcze raz wsypać do czystej, gotującej się wody. Warto namoczyć kaszę na kilka godzin albo na noc w wodzie z dodatkiem soku z cytryny - ten zabieg razem z gotowaniem pomoże unieczynnić fityniany - związki zawarte w kaszach, utrudniające przyswajanie składników mineralnych.

A czy Wy lubicie kaszę jaglaną? Jadacie ją?

czwartek, 4 sierpnia 2016

GREEN PHARMACY OLEJEK ŁOPIANOWY Z CZERWONĄ PAPRYKĄ

Nie przepadam za wszelkimi wcierkami czy olejkami do włosów które które trzeba wcierać na włosy i skórę głowy. Niestety pod względem wcierania jestem bardzo nieregularna. Jeśli już to robię to jakiś czas, a potem przestaję i zapominam na jakiś czas o wcierkach. Jest to duży błąd gdyż warto dbać o skórę głowy, zwłaszcza mając problemowe włosy takie jak ja czyli cienkie, delikatne które potrzebują wzmocnienia i zagęszczenia. Jakiś czas temu postanowiłam wypróbować jednak coś do skóry głowy, a mianowicie Olejek łopianowy z czerwoną papryką Green Pharmacy. Trochę się tego obawiałam ale chciałam wypróbować. Jak się u mnie sprawdził? Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części postu.

Olejek łopianowy z czerwoną papryką stymuluje wzrost włosów. Naturalny olejek łopianowy w połączeniu z naturalnym ekstraktem czerwonej papryki tworzą skuteczny preparat o sprawdzonym wzmacniającym i pobudzającym działaniu na włosy. Dzięki regularnemu stosowaniu olejek wyraźnie wzmacnia osłabione włosy i stymuluje ich wzrost. Czerwona papryka pobudza mikro-cyrkulację krwi co ułatwia przenikanie dobroczynnych składników olejku łopianowego w głąb cebulek włosowych. Włosy stają się gęstsze i mocniejsze, lśniące i pełne życia. Odpowiednio pielęgnowane dobrze się rozczesują i lepiej układają.


Olejek znajduje się w ciemnej buteleczce, o pojemności 100 ml. Ja swój kupiłam w aptece, w cenie ok 7 zł. Dostępny jest też m.in w drogerii Natura. Jest on dość tłusty, jak to olejek, co mnie szczerze mówiąc trochę przeraża. Tłuste olejki kojarzą mi się z przetłuszczoną później cerą lub włosami, co raczej nie jest zbyt miłe i zachęcające. Wiem jednak, że oleje są dobre nie tylko dla włosów ale także dla skóry. Dostępne są również inne olejki - ze skrzypem polnym, z olejkami drzewa herbacianego i rozmarynu oraz z olejem arganowym.

Nakładałam olejek 1 raz w tygodniu, na skórę głowy przed umyciem włosów, na 20 min. Po tym czacie zmywałam szamponem. Jeśli chodzi o wzmocnienie włosów czy porost to nie wiem czy coś pomógł, może za krótko trzymałam albo przez to, że nie podgrzałam go przed nałożeniem sprawiło, że olejek słabiej działał, nie wiem. Włosy były miękkie, błyszczące, tyle. Raczej nie dla mnie tego typu produkty. Nie skuszę się na ten olejek ponownie. Z resztą mam jeszcze połowę buteleczki. Może za jakiś czas wykorzystam do końca.

Moja ocena: 3/5

Miałyście ten olejek lub inny z Green Pharmacy? Lubicie takie olejki?

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

ZIAJA ANTYPERSPIRANT BLOKER REGULATOR POCENIA

Kilka lat temu zmagałam się z poceniem pod pachami. Żaden antyperspirant nie działał, a miałam ich trochę m.in Dove, Nivea, Rexona itd. Pocenie to nie było jakieś bardzo duże, ale czułam wilgoć w okolicy pach co mnie bardzo denerwowało. Postanowiłam coś z tym zrobić. Przeszukałam internet i znalazłam produkt który mógł mi pomóc chociaż w małym stopniu. Czy pomógł i o jaki produkt właściwie chodzi? Jeśli jesteście ciekawe zapraszam do dalszej części postu.

Ziaja antyperspirant Bloker regulator pocenia 
Regulator pocenia - działanie blokujące: skutecznie redukuje nadmierne pocenie. Ogranicza wydzielanie potu i przykrego zapachu. Zapewnia długotrwałe uczucie świeżości. Nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników. Bez zapachu. Nie pozostawia śladów na ubraniu.

Sposób użycia: używać przez 2 - 3 dni na noc, na czystą i suchą skórę pod pachami. Następnie stosować 1 - 2 razy w tygodniu. Nie należy aplikować preparatu powtórnie rano. Nie stosować na skórę podrażnioną i po depilacji.



Antyperspirant zamknięty jest w opakowaniu charakterystycznym dla antyperspirantów w kulce, w kolorze białym z granatowymi napisami. Powiem Wam, że w ostatnich latach polubiłam antyperspiranty w kulce. Są o wiele lepsze niż w sztyfcie czy w spray-u i wcale tak długo nie trzeba czekać zanim wyschnie. Pojemność produktu to 60 ml. Można go kupić w małych oraz większych drogeriach w cenie ok 7 zł.  Bardzo niska cena jak za produkt który wystarczy na bardzo długo. Na opakowaniu napisane jest, że produkt jest bez zapachu. Faktycznie tak jest, jednak po jakimś czasie zaczyna dziwnie pachnie (chyba, że mi się tak wydaje!). Nie wiem, ale nie przeszkadza mi to i dalej go używam. Konsystencję ma rzadką, jest bardzo wydajny. Wystarczy chyba na rok.


Na początku stosowałam go tak jak zaleca producent czyli 3 dni na noc, na oczyszczoną skórę pod pachami. Wtedy był to koszmar. Skóra pod pachami była bardzo podrażniona, swędziała! Jednak nie poddałam się i stosowałam dalej. Z czasem było lepiej i efekt ten zmniejszył się. Czy produkt pomógł na pocenie? Oczywiście, że tak! W bardzo dużym stopniu ograniczył wydzielenie potu. Nie jest może idealnie, ale lepiej. Teraz stosuję go 1 raz w tygodniu. Bardzo lubię ten produkt, ponieważ pomógł mi w tym problemie. Mogę go Wam polecić jeśli nie boicie się podrażnień na początku stosowania.

Moja ocena: 5/5

Znacie ten produkt? Stosujecie? A może polecicie inny produkt tego typu?