Tmi Tag

Tmi Tag


Dziś przychodzę do Was z Tagiem TMI TAG. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Nie odpowiedziałam na wszystkie pytania, ponieważ nie wszystkie mi się podobały.




PYTANIA:

1. Co masz na sobie ?
Ubrania :P Nic specjalnego.

2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana ?
Tak, byłam zakochana.

3. Czy kiedykolwiek miałaś 'straszne zerwanie' ?
Tak. Chyba każde zerwanie jest straszne.

6. Jakieś tatuaże ?
Nie mam żadnych tatuaży i raczej nie potrzebuję tego.

7. Jakiś piercing ?
Miałam kiedyś kolczyki w uszach, ale już nie mam bardzo długo.

9. Ulubiony program (serial) ?
Moim ulubionym serialem jest M jak miłość oraz Przyjaciółki.




10. Ulubione zespoły ?
Już napisałam w poście pt. Moje ulubione, ale będzie jeszcze osobny post o tym.

11. Coś, czego Ci brakuje ?
Hmm, ciężko stwierdzić. Dużo mi brakuje.

12. Ulubiona piosenka ?
Mam kilka ulubionych piosenek, ale o tym będzie w osobnym poście.

14. Znak zodiaku ?
Ryby.

18. Ulubiony kolor ?
Też o tym pisałam :P

19. Głośna muzyka czy cicha ?
Głośna muzyka, przez słuchawki.

20. Gdzie idziesz gdy jesteś smutna ?
Siedzę sobie sama ze sobą.

23. Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce ?
Nie :D Nie biję się z nikim.

26. Powód dla którego dołączyłaś do Blogosfery ?
Powód dla którego dołączyłam do Blogosfery to chęć podzielenia się z innymi opinią na temat kosmetyków itd. Nie żałuję, że to zrobiłam.

27. Czego sie boisz ?
Boję się samotności. Oraz burzy ;/

28. Kiedy ostatnio płakałaś ?
Nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam. Oby jak najrzadziej to robić. A jeśli już płakać to ze szczęścia.

30. Co oznacza Twój Blog username?
Kosmetyczna - kosmetyki, coś co bardzo lubię (uwielbiam!), Aśka - moje imię.

31. Ostatnia przeczytana książka ?
Nie pamiętam, rzadko czytam książki.

32. Książka, którą aktualnie czytasz?
Nie czytam.

33. Co ostatnio oglądałaś?
Ostatnio oglądałam filmik na youtube. Ostatnio często oglądam dailyvlogi.

36. Ulubiona potrawa?
Może napiszę jakie jest moje ulubione jedzenie. Bardzo lubię spaghetti, warzywa, owoce, jogurty, płatki z mlekiem, suszone morele, kaszę jaglaną, mięsko z kurczaka. itd. Lubię również mniej zdrowe jedzenie jak pizzę, frytki, słodycze, ale to staram się rzadko jeść.




42. Ulubiony smak słodki ?
Mój ulubiony słodki smak to czekoladowy, waniliowy, cytrynowe serki, jogurty uwielbiam!

43. Na jakich instrumentach grasz ?
Nie gram na żadnym instrumencie.

44. Ulubiona część biżuterii ?
Rzadko noszę biżuterię, ale podobają mi się różne łańcuszki, branzoletki, jednak ja nie mam.

50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania ?
Każdy kto chce :) Zapraszam.

Mam nadzieję, że Wam się spodobało :)  Kilku pytań brak.

 Intimea, Łagodzący żel do higieny intymnej

Intimea, Łagodzący żel do higieny intymnej


Ostatnio moim ulubionym kosmetykiem do higieny intymnej są produkty Intimea z Biedronki. Miałam już emulsję z rumiankiem i była całkiem dobra, a dziś chcę Wam opowiedzieć trochę o żelu do higieny intymnej Intimea.




Intimea, Łagodzący żel do higieny intymnej
Łagodny żel przeznaczony do codziennej pielęgnacji intymnych części ciała. Delikatne substancje myjące oraz naturalny ekstrakt roślinny chronią sferę intymną kobiety. Subtelny zapach żelu zapewnia uczucie świeżości i komfortu. Polecany dla kobiet ze skłonnością do podrażnień. Ekstrakt z białej herbaty - łagodzi podrażnienia, nawilża, działa przeciwzapalnie. Kwas mlekowy - utrzymuje odpowiedni dla skóry naturalny poziom pH, wzmacniając naturalną barierę ochronną miejsc intymnych.
Właściwości:
- delikatnie myje i pielęgnuje,
- łagodzi podrażnienia i wspomaga gojenie,
- zapewnia optymalny poziom nawilżenia,
- przywraca i utrzymuje naturalną równowagę flory bakteryjnej,
- wzmacnia barierę ochronną strefy intymnej.


Żel zamknięty jest w przezroczystej butelce z pompką, o pojemności 400 ml. Dostępny jest w każdej Biedronce, w cenie ok 4 zł. Wcześniej był w wersji bez pompki co mi osobiście nie przeszkadzało, ale teraz jest lepiej. Jego konsystencja jest lejąca, w kolorze jasno niebieskim. Zapach ma ładny, nie wiem czy taki jak biała herbata, bo nigdy jej nie piłam, ale czuć tu nutkę ziołową. Podoba mi się ten zapach. Szkoda tylko, że nie ma więcej wersji zapachowych. Wtedy ten produkt był by na 5+ , a tak trochę trzeba mu odjąć. Żel dobrze się pieni, nie trzeba go dużo użyć. Dobrze i łagodnie myje oraz pozostawia uczucie świeżości i czystości.

Jest to żel bardzo dobry i tani, choć wiem, że nie wszystkie panie za nim przepadają, nie tylko ze względu na to jak myje ale też dlatego, że jest tani. Nie wszyscy lubią tanie produkty. Mi odpowiada i będę po niego sięgała jeszcze długo.

Moja ocena: 4/5
Kallos, Crema al Latte, Mleczna maska do włosów

Kallos, Crema al Latte, Mleczna maska do włosów


Jakiś czas temu dowiedziałam się o istnieniu masek Kallos, ale jakoś kusiło mnie, żeby jakąś kupić, zwłaszcza, że u mnie nigdzie tych masek nie ma. Gdy zobaczyłam jedną z nich u fryzjera bez zastanowienia postanowiłam kupić. Dzisiaj mam dla Was jej recenzję.





Kallos, Crema al Latte, Mleczna maska do włosów 
Dzięki proteinom pozyskanym z mleka krem wspaniale nadaje się do każdego rodzaju włosów, pozostawiając je delikatne i odżywione. Doskonały do zregenerowania włosów osłabionych przez rozjaśnianie, farbowanie oraz trwałą ondulację.



Dałam za nią więcej niż kosztuje w internecie czy w np Hebe, bo ponad 20 zł za 1000 ml. Jednak później pomyślałam, że i tak się opłaca ponieważ mi wystarczy na bardzo długo. I tak właśnie było, bo mam ją od kwietnia, a stosuję raz na miesiąc. Opakowanie ma dosyć duże, w kolorze białym, z niebiesko jasną etykietą. Chyba aż za duże to opakowanie, ale można się też podzielić z kimś i wtedy szybciej się zużyje. Pokrywka/zakrętka jest słaba i nie idzie dobrze dokręcić. To mały minus.




Zapach ma budyniowo-kokosowy, o ile się nie mylę. Podoba mi się. Długo utrzymuje się na włosach. Konsystencja tej maski jest średnio gęsta, nie za rzadka. Dobrze się ją zmywa. Ja nie mam raczej problemu ze zmywaniem masek czy odżywek więc dla mnie to nie problem . 

Nakładam ją na 20-30 min. Po tym czasie zmywam. Po wyschnięciu włosy są miękkie, wygładzone, błyszczące, pięknie pachną, jednak stosowana częściej sprawia, że włosy są spuszone i brzydkie. Jest to dobra i tania maska, jednak nie wiem czy bym ją ponownie kupiła. Zastanawiam się nad innymi maskami z Kallosa jednak nie wiem na którą się zdecydować. 

Moja ocena: 3,5/5 

A Wy używałyście masek Kallos? Jaką byście mi poleciły do codziennego stosowania, ale też do laminowania? 
Słodycze. Moje zmagania. Jak przestałam je jeść.

Słodycze. Moje zmagania. Jak przestałam je jeść.


Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich Zmaganiach ze słodyczami o tym jak przestałam jeść i trwam w tym już 1,5 roku :)


Może zacznę od tego, że od zawsze lubiłam słodycze. Wszelkie batony, ciastka, cukierki, czekolada, ciasta. Lubiłam prawie wszystko. Jadłam prawie codziennie, a każdy dzień bez czegoś słodkiego był dla mnie katorgą. Nie byłam gruba, nie ważyłam więcej niż powinnam, więc było ok. Aż do roku 2010? Gdy to zachciało mi się zgubić kilka kilogramów. Szukałam w internecie informacji o tym jak schudnąć. Próbowałam jeść lepiej, liczyłam kalorie. Coś tam schudłam, ale nadal jadłam słodycze, czasem chipsy, słodkie musli, jogurty itd. Założyłam konto na stronie dla odchudzających się i wtedy wszystko się zaczęło. Cała ta mała obsesja na punkcie wagi i wyglądu. Jadłam jak jadłam, trochę chudłam, ćwiczyłam, stosowałam balsamy do ciała, ale ciągle coś było źle. Złe było moje myślenie. Zaczęłam gubić się w tym wszystkim i nie akceptować siebie. Brzuch był za gruby, uda za grube, boczki też. Nie podobałam się sobie. Dużo czasu potrzebowałam, żeby się to zmieniło. Było kilka prób niejedzenia słodyczy - pierwsza 54 dni, druga 48 dni, kolejne po kilka - kilkanaście dni, zawsze to coś, lepsze niż nic. W końcu w 2014 roku powiedziałam sobie stop. Był to sierpień. Od tamtej pory nie jem
TEGO

ANI TEGO
TEGO TEŻ NIE JEM



ITD. 

Na początku było słabo, bo były święta, były jakieś urodziny, wszyscy jedli, a ja nie chciałam. Było ciężko, ale musiałam dać radę. Mijały kolejne dni, tygodnie, miesiące, rok, a niedawno 1,5 roku. To cud?? Nie, to silna wola. Jeśli ktoś by mnie zapytał jak przestać jeść słodycze powiedziałabym: Tylko silna wola może Ci pomóc. Nad nią trzeba trzeba pracować. Ja nie jem słodyczy, ale fajnie gdy ktoś potrafi jeść je raz na jakiś czas, a potem znowu nie i tak w kółko. To też pochwała dla takiej osoby. Ja nie potrafię i nie jem słodyczy, ale jestem z tego dumna. Nigdy nie pomyślałabym, że tak długo wytrzymam bez słodyczy. I choć czasem słyszę, że nie dam rady to teraz już się nie poddam :) Nie dadzą nic żadne zamienniki, bo nic nie zastąpi słodyczy. Można próbować jeść zdrowsze słodycze, robione w domu, jednak dla mnie to nie byłoby to samo. Wolę nie jeść wcale.  Nie robię tego tylko dla figury, ale też dla zdrowia. Może to dla kogoś dziwne, głupie i śmieszne, ale ja uważam, że dobrze robię i już mnie nie obchodzi co inni myślą. Jestem z tego dumna. Na pewno są osoby która tak jak ja nie jedzą słodyczy itp :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie odwiedziny, komentarze, obserwacje :)

Ziaja, Oczyszczanie, Liście Manuka, Żel myjący, normalizujący, na dzień/na noc

Ziaja, Oczyszczanie, Liście Manuka, Żel myjący, normalizujący, na dzień/na noc


Nowy wygląd bloga. Mam nadzieję, że się Wam podoba :)

Gdy ponad rok temu odkryłam serię Ziaja Liście Manuka postanowiłam wypróbować któryś z żeli tej serii. Mój wybór padł na Żel normalizujący. Wydawał mi się wtedy najodpowiedniejszy dla mnie. Zapraszam do czytania. 







Ziaja, Oczyszczanie, Liście Manuka, Żel myjący, normalizujący, na dzień/na noc
Oczyszczający, spłukiwalny żel myjący. Nie zawiera mydła. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.
substancje czynne głęboko oczyszczające:
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-normalizujący zinc coceth sulfate 
substancje czynne nawilżająco-kojące:
kwas laktobionowy, alantoina i prowitamina B5

czysta i świeża skóra:

• Zapewnia efekt dokładnie oczyszczonej skóry.
• Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia skóry.
• Kwas laktobionowy ułatwia redukcję sebum.
• Poprawia nawilżenie i miękkość naskórka.

Przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.



Zamknięty jest on w butelce o pięknym kolorze, który bardzo mi się podoba. Pojemność żelu to 200 ml. Możemy go kupić w mniejszych drogeriach, kioskach, oraz w większych drogeriach takich jak Natura, za cenę ok 9 zł. Konsystencję ma odpowiednią, nie za rzadką, nie za gęstą. Praktyczna pompka pozwala na wydobycie odpowiedniej ilości żelu. Ma bardzo przyjemny zapach, lekko odświeżający. Dobrze się pieni i zmywa makijaż. 

Przeznaczony jest do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej. Pozostawia skórę dobrze oczyszczoną. Trochę pomaga na niedoskonałości. Bardzo lubię ten żel jednak ma jeden malutki minus - po myciu skóra twarzy jest trochę ściągnięta. Mimo wszystko uważam, że ten żel jest godny uwagi, na pewno jeszcze kiedyś go kupię. 

Moja ocena: 4,5/5

A jakie Wy używacie żele do mycia twarzy? A może używacie czegoś innego niż żel? Napiszcie w komentarzach. Chętnie poczytam Waszych propozycji.
Walentynki

Walentynki




Długo zastanawiałam się czy napisać post o Walentynkach, ale pomyślałam, że coś spróbuję skręcić dla Was. 

Dziś walentynki. Jak spędziliście ten dzień? Byłyście gdzieś z ukochanym czy może spędziłyście ten dzień w domku? Bo ja byłam sama. Tzn, nie tak zupełnie sama, ale bez faceta. Cóż, nie będę się nad tym rozpisywała. Tak się stało niestety. A wracając do Walentynek, podoba mi się ten dzień, choć myślę, że jak się kocha to przez cały rok, a nie tylko 14 lutego, więc po co ta cała szopka, serduszka i inne walentynkowe rzeczy? Przecież w ciągu roku też można pójść sobie na romantyczną kolację, wyjść do kina, podarować ukochanej osobie jakiś drobiazg, a nie tylko jak jest okazja. Bez okazji coś dane jest nawet jeszcze milsze. Każdego dnia można mówić i pokazywać, że się kocha i nie potrzeba do tego okazji, choć wiem, że miło taki dzień spędzić z ukochaną osobą w jakiś wyjątkowy sposób. 


Na koniec kilka inspiracji na tę okazję.












Moje ulubione...

Moje ulubione...


Dziś będzie trochę inny post. Żeby nie było ciągle kosmetycznie. Chcę napisać Wam o moich 10 ulubionych "rzeczach" z każdej kategorii. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. 





1. Ulubiony kolor:
fioletowy, miętowy, czarny, szary, granatowy, bordowy, turkusowy

2. Ulubiona pora roku: 
wiosna Nie za gorąco, nie za zimno.




3. Ulubiony film:
rzadko oglądam filmy, jeśli już to w telewizji, ale spodobał mi się bardzo film 


I że Cię nie opuszczę 
                       


Wciąż ją kocham



Listy do M.


Jeśli macie ochotę obejrzyjcie. 

4. Ulubiony wykonawca/zespół muzyczny: może to dziwne ale lubię Akcent, Mig, Cliver, Power Play, Liber, Verba, Gosia Andrzejwicz, Natalia Szroeder, Sumptuastic itd. Kiedyś Wam wrzucę niektóre piosenki ulubione.

5. Ulubiony serial: też dziwne, ale lubię M jak miłość i Przyjaciółki.

6. Ulubione zwięrzę: 

pies



7. Ulubione kwiaty: 

róże 



tulipany



8. Ulubiony owoc: 
jabłko, truskawki, kiwi, pomarańcza, winogrona

9. Coś co lubię robić: oglądać filmiki na youtube (choć to teraz mniej robię), słuchać muzyki, aktualnie zajmować się sprawami blogowymi.

10. Ulubiona część garderoby: nie lubię się stroić. stawiam na wygodę. lubię nosić ładne sweterki, wygodne spodnie (czego mam mało w swojej szafie)


A jakie są wasze ulubione rzeczy z tych kategorii? 

Jeśli macie jakieś pytania to zadawajcie w komentarzach. Odpowiem w innym poście.
Mam nadzieję że post Wam się spodobał. Chciałam napisać coś o sobie. 

Kolejne posty już niedługo.

Ziaja, Krem do rąk z proteinami jedwabiu i prowitaminą B5

Ziaja, Krem do rąk z proteinami jedwabiu i prowitaminą B5


Na samym początku chciałabym bardzo podziękować za wszystkie komentarze, obserwacje mojego bloga. Jest mi bardzo, ale to bardzo miło. Zapraszam do kolejnych postów :)

Dziś chcę Wam napisać kilka słów o kolejnym kosmetyku do pielęgnacji którego lubię i chętnie używam czyli o kremie do rąk. Kupuję różne kremy, raczej tańsze, bo uważam że tanie nie znaczy złe. Oczywiście nie zawsze się to sprawdza, ale co szkodzi nam wypróbować tani krem.






Tanim kremem do rąk jest Ziaja, Krem do rąk z proteinami jedwabiu i prowitaminą B5


Krem odczuwalnie nawilża skórę dłoni. Doskonale ją zmiękcza i wygładza naskórek. Łagodzi podrażnienia dłoni, szczególnie po pracach domowych. Posiada właściwości pielęgnujące oraz wzmacniające paznokcie, przy czym subtelnie pachnie i szybko się 
wchłania.


Znajduje się on w tubce w kolorze białym, o pojemości 100 ml. Dostępny jest w Drogerii Natura oraz w mniejszych drogeriach. Jego cena to ok 4 zł, w promocji 2,99 zł. Zapach ma bardzo ładny, delikatny. Szybko się wchłania. 

Zapobiega suchości dłoni nawet przy kontakcie z wodą i środkami do myjącymi. Moje dłonie były miękkie i nawilżone chociaż nie miałam założonych rękawic podczas sprzątania. Sama byłam tym zdziwiona :) Są też inne wersje tego kremu - z olejkiem arganowym, z proteinami kaszmiru i masłem shea, z ceramidami i koncentratem lipidowym oraz inne kremy Ziaja. Polecam wypróbować za tak niską cenę. Ja na pewno kupię ten krem jeszcze nie raz, ale najpierw chcę wypróbować inne.

Moja ocena: 5/5 

A Wy jakie stosujecie kremy do rąk? Może polecicie jakieś łatwo dostępne i tanie? :)

Pomadki do ust - Nivea Classic oraz Nivea Milk&Honey - Recenzja

Pomadki do ust - Nivea Classic oraz Nivea Milk&Honey - Recenzja


Od jakiegoś bardziej dbam również o usta. Wcześniej nie używałam nic specjalnego. Jakiś krem Nivea wystarczył i tyle. A teraz gdy nie posmaruję ust kilka dni pomadką lub innym produktem do ust to mam suche i spierzchnięte usta. Codziennie coś na nie nakładam przed pójściem spać grubszą warstwę. W ciągu dnia 1-2 razy też nałożę. Nie używam szminek czy błyszczyków ponieważ nie lubię. Zdecydowanie bardziej wolę pomadki lub wazelinę.

Jednym z produktów które używam i lubię są pomadki Nivea. Można kupić je w wielu sklepach jak Drogeria Natura czy Rossmann oraz mniejsze drogerie. Ja za swoją dałam ok 7 zł, teraz ich cena to ok 10 zł za pojemność 4,8 g. Pomadki Nivea możemy znaleźć w różnych wersjach: truskawka, wiśnia, brzoskwinia, arbuz, classic itd. Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.





Pomadki które miałam to:


Nivea Classic, Pomadka do ust                                                       
Pielęgnuje Twoje usta i chroni je przed utratą wilgoci sprawiając, że stają się miękkie i gładkie. Pomadka wzbogacona drogocennym olejkiem jojoba i masłem shea.




Nivea Milk&Honey, Pomadka do ust
Siła naturalnych składników w formule wzbogaconej drogocennym ekstraktem z miodu i mleka długotrwale upiększa oraz pielęgnuje usta. Nie zawiera konserwantów.


Nie oczekuję od produktów do ust zbyt dużo ponieważ moje usta nie są w jakimś tragicznym stanie. Lekkie nawilżenie wystarcza. Te pomadki dają radę. Obydwie były bardzo podobne. Pierwsza czyli Classic ma delikatny mało wyczuwalny zapach, druga Milk & Honey pachnie ładniej, trochę czuć miód ale nie jakoś intensywnie. Mi ten zapach odpowiadał. Obydwie ładnie nawilżają usta, sprawiają że są one miękkie, dość długo utrzymują się na ustach. Mogę polecić te pomadki. Zwłaszcza że kosztują raczej mało. Kuszą mnie też inne wersje pomadek oraz masełka do ust Nivea. Wiem że popularne są Eosy. Ja ich jeszcze nie miałam ale może kiedyś się w nie zaopatrzę :) Jeśli coś kupię i przetestuję na pewno pojawią się recenzje.


Moja ocena: 4/5

Miałyście pomadki Nivea? A może masełka do ust? Co możecie o nich powiedzieć?

Oceania Aromatic, Żel pod prysznic

Oceania Aromatic, Żel pod prysznic


Bardzo lubię piękne, mocno odczuwalne zapachy kosmetyków. Nie każdy takie lubi jednak mi się podobają i używanie takich produktów sprawia mi ogromną przyjemność. Jednymi z takich kosmetyków są żele pod prysznic, płyny do kąpieli. Kupując coś do mycia ciała nie zwracam uwagi na to czy jest to żel do prysznic czy płyn do kąpieli. I tak zawsze nalewam odrobinkę na gąbkę i myję ciało. Ważne żeby miał piękny zapach, dobrze się pienił, był w dobrej cenie.

Dziś opiszę Wam wrażenia po używaniu żelu pod prysznic z Biedronki.










Przede wszystkim są to żele dostępne tylko w Biedronce. Ich cena to 2,99 zł, więc bardzo tanio. Grzechem było by nie wypróbować ich. Oczywiście nie każdemu będą pasowały, bo cena za niska, nie lubią tanich kosmetyków, mają wrażliwą skórę i muszą używać lepszych żeli itd. Ja mam raczej skórę normalną skórę, używam różnych żeli i nic mi się nie dzieje więc i ten żel mi odpowiada.
Żel możemy kupić w różnych wersjach, myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja miałam Beza cytrynowa, trawa cytrynowa oraz algi i sól morska. Dwa pierwsze zapachy najbardziej mnie zachwyciły. Może skuszę się też na poziomkę i winogrono oraz wanilię i rabarbar. Pojemność kosmetyku to 500 ml. Za taką cenę to dużo. Zamknięty jest w przezroczystej, plastikowej butelce. Bardzo dobrze się pieni mimo iż jego konsystencja jest nieco rzadka. Fajnie myje, nie wysusza. Na pewno kupię go wiele razy. Jak dla mnie jest super :)

Moja ocena: 5/5


Używałyście tych żeli? Lubicie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mój Mały Kawałek Nieba , Blogger