wtorek, 27 czerwca 2017

FAST FOOD-Y I ICH NEGATYWNY WPŁYW NA ZDROWIE

Ze względu na brak czasu na przyrządzenie domowego obiadu wiele ludzi sięga po fastfod-y, czyli łatwo dostępne jedzenie które można zakupić w wielu miejscach. Jednak czy na pewno jest ono tak zdrowe? Dzisiaj mam dla Was post w których chcę Wam napisać kilka słów o fastfood-ach. Zapraszam do czytania.


Fastfoody choć smaczne, negatywnie wpływają na nasze zdrowie. Żywność tego typu jest źródłem tłuszczów zwierzęcych, które podlegają powolnej przemianie w organizmie. 100 g frytek ma aż 560 kcal, cheeseburger z bekonem to aż 464 kcal, hamburger – 245 kcal, a kawałek pizzy pepperoni – 306 kcal. Tłuszcz do smażenia powinno wykorzystywać się jednokrotnie. W małych budkach ulicznych olej we frytkownicach używany jest nawet przez kilka dni. Wielokrotnie podgrzewany olej jest niebezpieczny dla zdrowia. Uwalniają się z niego szkodliwe substancje, np. nadtlenki lipidowe, które przyspieszają rozwój miażdżycy oraz mogą indukować proces nowotworzenia. Taki tłuszcz, mimo że pochodzenia roślinnego, zawiera liczne kwasy tłuszczowe trans. Są one szkodliwe i mają działanie identyczne jak nasycone kwasy tłuszczowe występujące w tłuszczach zwierzęcych. Między innymi podnoszą poziom „złego” cholesterolu (LDL), przy jednoczesnym obniżaniu „dobrego” (HDL) w organizmie. Częste spożywanie szybkiego, niezdrowego jedzenia, bogatego w tłuszcze zwierzęce, może być przyczyną niektórych nowotworów układu pokarmowego. Jedzenie typu fast food przyspiesza miażdżycę i chorobę wieńcową oraz chorób układu krążenia. Dania fast food są bardzo kaloryczne, a nadmiar kalorii to prosta droga do otyłości lub problemów z nadwagą. Zawiera dużo soli, która niekorzystnie wpływa na układ krążenia i układ moczowy. Z powodu małej zawartości witamin i błonnika jedzenie fast food może prowadzić do zaparć. Nawet jeśli hamburger ma w środku plasterek pomidora czy listek sałaty, to nie zastąpi on zdrowego, pożywnego posiłku.


Fast-foody spożywane w rozsądnych ilościach i od czasu do czasu nikomu nie powinny zaszkodzić, to jednak jedzone codziennie i to w dużych ilościach, a dodatkowo popijane słodzonymi, gazowanymi napojami, stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia. Fast-foody w żadnym wypadku nie powinny być stałym elementem diety, ani nie powinny zastępować naturalnych posiłków, niestety, jest to codzienność dla sporej grupy osób, w tym wielu dzieci i nastolatków. Warto wiedzieć, że według naukowców, fast-foody uzależniają podobnie jak heroina. Regularne odżywienie się fast-foodami, oprócz poważnych chorób, prowadzi także do wielu dolegliwości zdrowotnych, takich jak nerwowość, nadmierne pobudzenie, senność i ogólne zmęczenie, a po dłuższym czasie dochodzą również problemy ze skórą, szczególnie trądzik, oraz przewlekłe bóle głowy, problemy z koncentracją i wahania nastroju, a także problemy z erekcją u  mężczyzn.


Lubicie fastfood-y? Jak często jadacie tego typu jedzenie? Ja lubię jednak w ostatnim czasie jadam raz na kilka miesięcy lub i rzadziej.

piątek, 23 czerwca 2017

JOANNA, RZEPA, SZAMPON WZMACNIAJĄCY DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH, ZE SKŁONNOŚCIĄ DO WYPADANIA

Dzisiaj mam dla Was recenzję szamponu do włosów którego używałam w ostatnim czasie.


Joanna Rzepa Szampon wzmacniający do włosów przetłuszczających się , ze skłonnością do wypadania
PROBLEM? Masz włosy przetłuszczające się, ze skłonnością do wypadania i szukasz naprawdę skutecznego produktu?
ROZWIĄZANIE: Szampon wzmacniający Rzepa - zawiera zestaw aktywnych składników, takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne, aby skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy oraz działać tonizująco i wzmacniająco.
DLACZEGO? Czarna rzepa jest uznawana przez medycynę ludową za jeden z najskuteczniejszych, naturalnych środków wzmacniających i zapobiegających wypadaniu włosów, a dodatkowe ekstrakty naturalne działają przeciwłojotokowo.
REZULTAT! Dokładnie i skutecznie umyte włosy i skóra głowy. Włosy puszyste, lekkie i pełne życia. Mocniejsze i bardziej lśniące.


Szampon znajduje się w butelce w kolorze kremowo - brązowej - zielonej, z nakrętką z kolorze brązowym. Szampon który ja miałam zawierał 200 ml pojemności, jego cena to około 6 zł. Dostępny jest on w mniejszych drogeriach, drogerii Rossmann oraz marketach. Można zakupić również większą pojemność produktu czyli 400 ml, która kosztuje nieco drożej, około 10 zł. Konsystencja szamponu jest perłowa, średnio gęsta. Zapach ziołowy, czuć rzepę, dosyć intensywny, ale przyjemny, czuć go jeszcze jakiś czas na włosach oraz w łazience po myciu. Na początku wydawał mi się dziwny ponieważ długo nie używałam takich szamponów, jednak po kilku użyciach przyzwyczaiłam się.


Dostępne są również inne wersje szamponu m.in: wzmacniający do włosów cienkich, delikatnych, ze skłonnością do wypadania oraz szampon wzmacniający z odżywką do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania.

Z działania szamponu jest zadowolona. Świetnie pieni się, dobrze myje oraz oczyszcza włosy i skórę głowy, włosy są po nim puszyste, delikatnie przedłuża świeżość włosów, chociaż efekt ten nie jest bardzo zauważalny. Na pewno nie powoduje większego przetłuszczania włosów. Nie zauważyłam by włosy mniej wypadaniu dzięki używaniu tego produktu. Nie powoduje podrażnień skóry głowy ani nie wywołuje łupieżu. Po użyciu szamponu najczęściej stosuję odżywkę ponieważ gdy użyję samego szamponu włosy puszą się, a po odżywce są bardziej miękkie, błyszczące.Dobrze radzi sobie również z usunięciem środków do stylizacji, lakier, puder do włosów. Na pewno kupię ten szampon ponownie ponieważ jest tani, łatwo dostępny, dobrze działa.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten szampon? Stosowałyście kiedyś?

poniedziałek, 19 czerwca 2017

STYLIZACJE I UBRANIA NA LATO

Lato coraz bliżej, ciepłe, słoneczne dni już do nas zawitały. Wiele osób cieszy się z tego gdy jest bardzo gorąco. Ja nie przepadam za upałami, jednak w te dni muszę i ja założyć coś lżejszego by nie było za gorąco. Dzisiaj mam dla Was post w którym chcę pokazać kilka propozycji ubrań na lato. Większość pewnie już wam znana, jednak ja chciałam pokazać to co mi się podoba i co chętnie sama bym zakupiła.

Były stylizacje wiosenne, dzisiaj mam dla Was stylizacje i ubrania na lato. Zapraszam do oglądania i komentowania co Wam się najbardziej podoba.

Nie wszystkie stylizacje podobają mi się w 100%, jednakże każda ma w sobie jakieś elementy które są fajne.
















czwartek, 15 czerwca 2017

SKROBIA ZIEMNIACZANA I JEJ ZASTOSOWANIE W PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Dzisiaj zapraszam Was na post w którym chcę przestawić produkt domowy który jest dobry w pielęgnacji włosów. O jaki produkt chodzi i jak się u mnie sprawdza? Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części postu.


Produktem który postanowiłam wypróbować w swojej pielęgnacji jest skrobia ziemniaczana, zwana również mąką ziemniaczaną dzięki wielu wyjątkowym właściwościom fizykochemicznym wykorzystywana jest w produkcji różnorodnych żeli i zagęstników. Jest jednym z najtańszych i najczęściej stosowanych surowców w przemyśle spożywczym, kosmetycznym oraz farmaceutycznym. Może przydać się w każdym domu nie tylko jako ważny składnik placków ziemniaczanych czy klusek śląskich lecz także w pielęgnacji ciała. Jest ona polisacharydem
stanowiącym materiał zapasowy roślin. Pozyskuje się ją z bulw ziemniaka w procesie mechanicznego roztarcia, mycia oraz rafinacji. W sprzedaży występuje w postaci białego, sypkiego proszku, zasadniczo nierozpuszczalnego w zimnej wodzie. Dopiero w odpowiednio podgrzanej wodzie skrobia przybiera postać opalizującego kleiku. Stosowana w przemyśle służy do formowania produktów nadając im określoną postać i konsystencję. Poza tym chroni przed szkodliwym oddziałaniem wilgoci, umożliwiając przechowywanie. Posiada również szereg zastosowań w domowej kosmetyce ciała. Może sprawdzić się również jako talk. Stosowana w ten sposób zapobiega nadmiernemu poceniu się, chroni przed wilgocią, sprzyja regeneracji naskórka. Nie uczula, jest naturalna, dlatego można ją stosować już u noworodków. Dobrze sprawdza się jako zasypka. Dzięki stosowaniu niewielkiej powłoczki ze skrobi, delikatna skóra dziecka już od pierwszych
dni życia jest chroniona przed wilgocią, zapobiega otarciom. Mąka ziemniaczana w postaci krochmalu sprawdza się również przy kąpielach. Wystarczy do wanienki z ciepłą wodą dodać przygotowany wcześniej kleik, powstały przez zagotowanie w wodzie mąki ziemniaczanej. Kąpiele przyspieszają odbudowę uszkodzonego naskórka oraz pomagają zwalczyć potówki i zmiany skórne występujące między innymi w trądziku niemowlęcym oraz łojotokowym zapaleniu skóry.  Skrobia ziemniaczaną można wykorzystać również jako suchy szampon do odświeżenia fryzury wcierając niewielką ilość skrobi w skórę głowy i następnie wyczesując włosy. Bywa stosowana jako puder transparentny, ponieważ ma doskonałe właściwości matujące, a przy tym znacząco nie wysusza skóry i nie zatyka porów. Dodając odrobinę cynamonu należy nieco zabarwić mąkę, jeśli jej biel zbytnio rozjaśnia koloryt skóry. Skrobia ma pozytywne działanie na włosy dodana do maski bądź odżywki wygładza włosy, nabłyszcza oraz zmiękcza.


Stosowałam skrobię ziemniaczaną na dwa sposoby. Dodając ją do odżywki do włosów. Po myciu włosów nakładałam taką mieszankę na 15-30 min, po tym czasie zmywam. Po wychnięciu włosy były delikatnie wygładzone, bardziej miękkie, jednak efekt ten nie był jakoś bardzo duży.  Myślałam, że będzie lepiej. Nie wiem może źle przyrządzałam tą mieszankę, za dużo mąki, a za mało odżywki lub odwrotnie. Drugim sposobem w jaki wykorzystałam mąkę ziemniaczaną był suchy szampon. Do mąki dodałam trochę kakao by była ona ciemniejsza. Szczerze w tym przypadku średnio się to sprawdziło. Słabo odświeża włosy. Minimalnie widać różnicę przed i po nałożeniu tej mieszanki, jednak nie podoba mi się. Lepszy efekt był po pudrze dla dzieci, którzy może jest droższy, ale lepiej działa i też wystarczy na długo. Myślałam, że sposób z mąką ziemniaczaną poprawi choć trochę stan moich włosów (najbardziej chodziło mi o puszenie się włosów) i odświeży włosy między myciami, jednak średnio się to sprawdziło. Nie polecam, chociaż możecie wypróbować jeśli macie skrobię ziemniaczaną w domu.

Znacie skrobię ziemniaczaną w pielęgnacji? Stosowałyście kiedyś?

piątek, 9 czerwca 2017

BIELENDA, SKIN CLINIC PROFESSIONAL, AKTYWNE SERUM KORYGUJACE ANTI-AGE DZIEŃ/NOC

Pielągnacja mojej cery w ostatnim czasie, a konretnie w ciągu ostatniego roku bardzo się zmieniła. Zaczęłam używać regularnie kremu do twarzy, codziennie rano. Później doszedł też olej rycynowy stosowany na noc, który bardzo dobrze u mnie działał. Jednak zapragnęłam wypróbować czegoś innego, a co od jakiegoś czasu bardzo mnie kusiło i było popularne wśród dziewczyn na blogach. Po przeczytaniu kilku recenzji oraz postów na blogach postanowiłam i ja wypróbować to cudo. O jaki produkt chodzi i jak się u mnie sprawdził? Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części postu.

Bielenda, Skin Clinic Professional, Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc
Profesjonalny kosmetyk do cery z niedoskonałościami, mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi.
SKUTECZNOŚĆ POTWIERDZONA BADANIAMI
Niedoskonałości znacznie zredukowane 91%
Wyraźnie młodszy wygląd skóry 85%
Testy IN VIVO przeprowadzone pod nadzorem lekarzy dermatologów na grupie 25 kobiet przez okres 6 tygodni wykazały, że stosowanie serum w połączeniu z kremem powoduje cofnięcie
biologicznego wieku skóry o 10 lat!
- Redukcja porów i błyszczenia skóry
- Rozjaśnienie przebarwień
- Dodanie blasku i korekta jakości skóry
Działanie
Aktywne serum korygujące skutecznie podnosi jakość skóry z niedoskonałościami – mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry.
Profesjonalne serum zawiera wysoką dawkę silnie działających składników aktywnych.
KWAS MIGDAŁOWY delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie, zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega zatykaniu porów, rozjaśnia przebarwienia.
KWAS LAKTOBIONOWY złuszcza naskórek stymulując mechanizmy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery, intensywnie nawilża.
WITAMINA B3 wzmacnia, odnawia i matuje skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Zwalcza problemy skórne – trądzik, zaczerwienienia i szorstkość. Rozjaśnia naskórek, redukuje
plamy pigmentacyjne posłoneczne i starcze.
Efekt
Skóra wygląda na młodszą – jest gładka, jędrna, matowa, aksamitna w dotyku, pełna blasku, o jednolitym kolorycie – po prostu ładniejsza. Pory zwężone, przebarwienia rozjaśnione, niedoskonałości zredukowane i mniej widoczne.
Stosowanie
Kilka kropli serum wmasuj rano i wieczorem w oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Omijaj okolice oczu i ust. Stosuj samodzielnie lub jako bazę pod Aktywny krem korygujący SKIN CLINIC PROFESSIONAL. UWAGA! W zależności od stopnia wrażliwości cery serum można stosować codziennie lub 2-3 razy w tygodniu. Preparat można pozostawić na skórze do wchłonięcia lub zmyć go po 10 minutach letnią wodą.
Dla osiągnięcia maksymalnego efektu – cofnięcia biologicznego wieku skóry o 10 lat rekomendujemy łączne stosowanie serum i kremu z linii SKIN CLINIC PROFESSIONAL.



Serum zamknięte jest w przezroczystej buteleczce, która posiada pipetkę. Dodatkowo zapakowane jest w kartonowe pudełeczko. Szczerze, to na początku zastanawiałam się czy będę potrafiła korzystać z pipetki, ponieważ nigdy nie miałam produktów które ją posiadały, jednak szybko ogarnęłam jak się ją używa. Serum jest dostępne Drogerii Rossmann czy Natura, może być też w mniejszych drogeriach jednak ja go nie widziałam. Pojemność produktu to 30 g, natomiast cena około 30 zł, jednak ja widziałam to serum w cenie 19 zł w markecie spożywczym. Bardzo tanio, ale gdy chciałam go kupić już nie było go w tym sklepie. Może jeszcze kiedyś znajdę tak tanio to serum, a opłacałoby się. Konsystencję ma bardzo lekką, szybko się wchłania, nie pozostawiając prawie żadnej wyczuwalnej warstewki na skórze. Zapach bardzo mi się spodobał, mimo iż na początku był trochę dziwny. Jest on delikatny, przyjemny. Podczas stosowania często go wąchałam i nie mogłam przestać.

Dostępne są również inne produkty z tej serii, m.in:
- Aktywny krem korygujący ANTI-AGE dzień/ noc
- Aktywny tonik korygujący ANTI-AGE
- Aktywna maska korygująca w hydroplastycznym płacie 3D na twarz ANTI-AGE
- Aktywna maska korygująca ANTI-AGE na NOC


Produkt zawiera m.in 10 % kwasu migdałowego, kwas laktobinowy oraz witaminę B3. Jest przeznaczony do skóry z niedoskonałościami. Na początku serum nakładałam codziennie, na noc, jednak później 3-4 razy w tygodniu ponieważ 1-2 razy stosuję też peeling enzymatyczny, który również nakładam na noc. Serum bardzo dobrze nawilża skórę, skóra po jego użyciu jest mięciutka, gładka, przyjemna w dotyku, przebarwienia delikatnie rozjaśnione, dzięki stosowaniu tego produktu pojawia się mniej niedoskonałości w postaci pryszczy. Serum nie wysuszyło ani nie podrażniło skóry. Wręcz przeciwnie, wygląda ona teraz lepiej i zdrowiej. Wygodna pipetka oraz przyjemna, lekka konsystencja i ładny zapach jest dużym plusem tego serum. Na pewno sięgnę po ten produkt jeszcze wiele razy. Z chęcią wypróbowałabym również innych produktów z tej serii.

Moja ocena: 4/5

Znacie to serum? Jakie inne serum do cery z niedoskonałościami możecie polecić? Bardzo polubiłam używanie serum do twarzy więc chętnie wypróbuję jakiegoś innego, najlepiej dostępnego w drogeriach typu Rossmann, Natura.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

BIELENDA, WAZELINA KOSMETYCZNA `OCHRONA I NAWILŻENIE`

Wazelina do ust to jeden z produktów do pielęgnacji ust które bardzo lubię. Oprócz pomadek, balsamów często sięgam właśnie po wazelinę w różnych wersjach. Dzisiaj mam dla Was post z recenzją wazeliny którą stosuję w ostatnim czasie. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdziła zapraszam do dalszej części postu.

Na opakowaniu produktu nie znalazłam żadnych informacji dotyczących wazeliny, oprócz składu, pojemności, daty ważności. Co jest moim zdaniem minusem gdyż powinno być co nieco napisane o produkcie. Jednak na wizażu znalazłam opis także podam go Wam poniżej.

Bielenda, Wazelina kosmetyczna `Ochrona i nawilżenie`
Wazelina kosmetyczna marki Bielenda jest przeznaczona do codziennej pielęgnacji i ochrony ust oraz skóry narażonej na zbytnią utratę wody, przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych i środowiskowych tj.: zmiany temperatury, wiatr, mróz.

Działanie:
- wygładza powierzchnię ust
- tworzy na powierzchni skóry delikatny film ochronny
- nawilża i delikatnie natłuszcza
- zapobiega łuszczeniu, wysuszeniu i pękaniu naskórka
- delikatnie nabłyszcza wargi
- pozostawia piękny, kuszący zapach

Produkt przebadany dermatologicznie. Nie zawiera sztucznych barwników.




Wazelina znajduje się w małym, plastikowym słoiczku w kolorach biało - zielonych. Opakowanie raczej zwykłe. Nie jest najgorsze, ale też nie zachwyca. Produkt zakupiłam w markecie spożywczym, natomiast można go zakupić również w Drogerii Rossmann, Hebe, być może w mniejszych drogeriach, kioskach, jednak ja jej nie widziałam. Cena wazeliny to około 2,50 zł za pojemność 25 ml. Konsystencję ma dosyć tłustą, nieco zbyt rzadką, co jest jej bardzo dużym minusem. Natomiast zapach delikatny, przyjemny, pod tym względem nie mam jej niczego do zarzucenia.

Kupując tą wazelinę miałam ogromną nadzieję, że będzie to świetny produkt, gdyż wydaje mi się, że produkty z Bielendy są całkiem przyzwoite. W tym przypadku niestety rozczarowałam się. Opakowanie, cena, dostępność są w miarę ok, ale konsystencja to jest jakaś porażka. Wazelina jest tłusta, ma rzadką konsystencję. Nakładając ją na usta miałam wrażenie jakbym nakładała tłusty olej. Utrzymuje się ona bardzo krótko na ustach. Nawilżenie jest całkiem dobre chociaż przez tą konsystencję mam wrażenie jakby mniej działała. Nie sprawdziła się u mnie tak jakbym tego oczekiwała. Bardzo lubię stosować produkty ochronne do ust, chętnie nakładam je przed pójściem spać, ale z tą wazeliną po prostu się męczę. Zużyję ją do końca, chociaż pewnie zajmie mi to jeszcze dużo czasu. Na pewno nie sięgnę po nią ponownie. Dużo lepiej sprawuje się wazelina z Ziaji.

Moja ocena: 3/5

Znacie tą wazelinę? Próbowałyście?

czwartek, 1 czerwca 2017

JOANNA NATURIA BODY, ŻEL POD PRYSZNIC Z MANGO I PAPAJĄ

Dzisiaj mam dla Was post w którym będę opisywała żel pod prysznic który stosowałam w ostatnim czasie. Jeśli jesteście ciekawe o jaki produkt chodzi to zapraszam do dalszej części postu.

Joanna Naturia Body, Żel pod prysznic z mango i papają
Żel pod prysznic Naturia o świeżym, owocowym zapachu zapewnia doskonałe odprężenie i oczyszczenie ciała. Specjalnie opracowana receptura zawiera ekstrakty z mango i papai, które działają nawilżająco i poprawiają elastyczność skóry.
Wspaniałe rezultaty
- delikatnie odświeżona i oczyszczona skóra
- delikatna i miła w dotyku
- subtelnie i przyjemnie pachnąca


Żel zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej butelce w kolorze pomarańczowo - białym, o pojemności 300 ml. Nie wiem jak jest u Was, ale mnie przyciągają takie kolorowe opakowania, a produkty z Joanny takie właśnie posiadają. Ja swój zakupiłam w markecie spożywczym, w cenie 5 zł. Dostępny jest on również w Drogerii Rossmann, jednak w mniejszej pojemności, bo 100 ml i kosztuje około 4 zł, a także w internecie. Konsystencja żelu jest żelowa, średniej gęstości, w kolorze pomarańczowym, natomiast zapach bardzo przyjemny, świeży, owocowy. Dostępne są również inne wersje tych żeli.


Żel bardzo dobrze się pieni, delikatnie oczyszcza skórę, nie wysuszając jej, ani nie podrażniając. Nie zauważyłam, by nawilżał on skórę, ale nie wysusza, więc jest to duży plus. Z resztą wydaje mi się, że żele, płyny do mycia ciała nie wysuszają tak skóry jak mydło. Być może ze względu na skład, który zawiera jakieś ekstrakty czy olejki. Natomiast też nie wydaje mi się by jakikolwiek produkt nawilżał tak samo jak balsam, może jedynie olejek do mycia ciała może mieć podobne działanie, jednak ja takiego nie miałam, więc nie będę oceniała. Żel jak żel, myć myje, ładnie pachnie, jest tani. Jak dla mnie jest to ważne, gdyż często szukam tańszych produktów. Czego chcieć więcej. Nie oczekuje od takich produktów nie wiadomo jakiego działania. Bardzo lubię owocowe żele do mycia ciała, więc myślę, że sięgnę po inną wersję tego żelu których jest ich całkiem sporo.

Moja ocena: 5/5

Znacie ten żel?

poniedziałek, 29 maja 2017

WODA BRZOZOWA I JEJ WŁAŚCIOWŚCI. RECENZJA WODY BRZOZOWEJ KULPOL

Wcierki  do włosów to te z produktów które używam zdecydowanie zbyt rzadko. Staram się stosować jak najczęściej jak to jest możliwe, jednak często zapominam o tym lub nie chce mi się poświęcić kilku minut na aplikację wcierki dzięki której skóra mojej głowy oraz włosy byłyby ładniejsze i zdrowsze. Regularność to w tym przypadku duży problem. Jednak jest wcierka do której chętnie wracam i która dobrze się u mnie sprawdza. Jeśli jesteście ciekawe o jaką chodzi to zapraszam do dalszej części postu.

Na początek kilka słów o tym produkcie którym jest Woda brzozowa.

Woda brzozowa jest pozyskiwana z drzew rosnących na północnej półkuli naszej planety. W celu zdobycia soku z brzozy robi się niewielki otwór w drzewie. Z niego wypływa syrop, który jest zbierany w naczyniach. Sok można zdobyć tylko wiosną, gdy drzewa przekazują substancje odżywcze z korzeni do pączków na gałęziach. Z soku produkowana jest właśnie woda brzozowa. Woda brzozowa wzmocnia cebulki włosów i odświeża skórę głowy. Jest ona polecana przede wszystkim osobom, które narzekają na przetłuszczanie się włosów czy też ich wypadanie. Zapobiega również pojawianiu się łupieżu. Włosy stają się lśniące i wytrzymałe, zaczynają też rosnąć nowe w postaci tzw. “babyhair”. Skuteczne działanie wody brzozowej stwierdzono nawet u osób cierpiących na łysienie plackowate i androgenowe oraz poddanych chemioterapii. Zaleca się użycie wody brzozowej po każdym myciu włosów wcierąc przez kilka minut we włosy. Podczas nakładania wody brzozowej masować skórę głowy, aby preparat dobrze się wchłonął. Po wykonaniu zabiegu nie spłukiwać włosów.


Kulpol Woda brzozowa
Woda brzozowa na bazie naturalnego soku z brzozy odświeża skórę głowy i zmniejsza przetłuszczanie włosów. Niewielką ilość płynu nanieść na włosy, a następnie wcierać w skórę głowy.
Wyrób posiada atest PZH.


Woda zamknięta jest w przezroczystej, małej buteleczce z żółtą nakrętką, posiada malutki otwór dzięki któremu można łatwo dozować odpowiednią ilość płynu. Nie jest on ani za mały ani za duży, nie ma obawy, że wyleje się za dużo produktu. Pojemność produktu to 125 ml, natomiast cena około 6 zł. Dostępny jest w mniejszych drogeriach, marketach, ja widziałam również w salonie fryzjerskim. Konsystencję ma płynną, w kolorze żółtym, natomiast zapach nieco alkoholowy, co niektórym może przeszkadzać i odrzucać, jednak mi on jakoś bardzo nie przeszkadza.


Wodę brzozową wcierałam codziennie w skórę głowy, między myciami również, w dni w które myłam włosy wcierałam ją po myciu włosów, spłukaniu odżywki/maski, wykonując przy tym delikatny masaż skóry głowy przez kilka minut. To co na pewno zauważyłam to wysyp baby hair, uniesienie włosów u nasady, gdy były już suche, taki sam efekt był gdy stosowałam produkt na suche włosy. Woda brzozowa trochę zmniejsza przetłuszczanie włosów, jednak efekt ten nie jest jakoś bardzo duży. Nie zauważyłam by dzięki niej włosy mniej wypadały. Nie pojawiło się żadne podrażnienie skóry głowy czy inne nieprzyjemne efekty stosowania. Wystarczył mi na 1,5 miesiąca stosowania, z przerwą tygodniową.  Myślę, że jeszcze wiele razy sięgnę po ten produkt ponieważ jest on tani, łatwo dostępny, mimo tego iż zawiera alkohol to całkiem dobrze działa.

Moja ocena: 4,5/5

Znacie ten produkt? Stosowałyście wodę brzozową tą lub z innej marki? Jaką wcierkę do włosów możecie polecić?

piątek, 26 maja 2017

CZARNA HERBATA. DOBROCZYNNE WŁAŚCIWOŚCI ORAZ SKUTKI UBOCZNE PICIA TEJ HERBATY

Herbata czarna jest jedną z najczęściej spożywanych przez nas herbat. Dzisiaj mam dla Was post o tej herbacie i jej właściwościach. Zapraszam do czytania.


Czarna herbata jest efektem obróbki liści drzewa camellia sinensis. Tego samego, z którego powstają wszystkie inne typy herbat. Właśnie dzięki temu wiele ich właściwości jest, w mniejszym lub większym stopniu, powtarzalnych. Procesy obróbki, takie jak parzenie, suszenie, oksydacja, część właściwości eksponują, a część wygaszają. Na wpływ zdrowotnych właściwości herbacianych naparów ma również czas, który liście pozostają na krzewie: część związków tworzy się dopiero, gdy zaczynają dojrzewać. Napar z czarnej herbaty posiada bardzo przyjemny aromat i ma kolor jasno lub ciemnoczerwony. Najlepiej smakuje podany na ciepło. Czarna herbata to również Assam i Cejlon (z Sir Lanki), Dareeling z Indii oraz wiele innych gatunków. Każdy z nich posiada polifenole (substancje przeciwutleniające) oraz teaflawinę (subst. poprawiająca pracę mózgu). Proces tworzenia herbaty polega na doprowadzeniu do więdnięcia liści, następnie wykonuje się zwijanie, fermentowanie i suszenie. Zwijanie powoduje, że ścianki komórek liści pękają, a do soku komórkowego dostaje się tlen. Następnie podczas fermentacji dochodzi do zmiany koloru i powstania przyjemnego aromatu. W trakcie suszenia pozbawia się liście resztek wilgoci. Na samym końcu wykonuje się  sortowanie, czy grupowanie liści pod względem grubości i wielkości. Tak przygotowaną herbatę można zapakować i przygotować do wysyłki.

Czarna herbata zawiera wszystko, co powinna zawierać herbata: antyoksydanty, taniny, kofeinę. Unikalna mieszanka tych składników sprawia, że warto zwrócić na nią uwagę, gdy dbamy o nasze zdrowie. Regularne picie niewielkich ilości czarnej herbaty pozwala na regulację poziomu glukozy we krwi. Jednak tą właściwość herbata zachowa jedynie, gdy nie dodamy do niej cukru i innych substancji słodzących. Czarna herbata działa dobrze na układ krwionośny co zostało wielokrotnie przebadane i udowodnione. Ma ona wpływ nie tylko na kondycję serca, ale także na poziom cholesterolu. Codzienne picie 2-3 filiżanek naparu z czarnej herbaty pozwala na utrzymanie i wyregulowanie poziomu cholesterolu całościowego, LDL i HDL. Dzięki temu zmniejszamy też ryzyko ataku serca.


W czarnej herbacie obecna jest również kofeina, jednak nie w takiej ilości, jak w kawie lub innych herbatach. Powoduje to, że kubek czarnej herbaty bezpiecznie poprawia wydajność naszego mózgu i pamięci. Nie stresuje przy tym organizmu, a nawet może odprężyć, przynieść ulgę w stresującej sytuacji i dodać pozytywnej energii. Herbatę tą można stosować również zewnętrznie - na zmęczone i spuchnięte oczy dobry jest okład z czarnej herbaty, a na cerę przemywanie twarzy herbatą. Dzięki temu można zapobiegniec drobnym infekcjom, a także sprawić, że skóra będzie miała jednolity kolor. Wewnętrznie czarna herbata spowolni procesy starzenia i pomoże skórze w szybszej regeneracji. Polifenole i taniny zawarte w czarnej herbacie działają jak antybiotyki i zapobiegają infekcjom w ustach. Fluor nie pozwala rozwinąć się próchnicy i zapobiega brzydkiemu zapachowi z ust. Trzeba jednak uważać: picie dużej ilości czarnej herbaty może spowodować również przedawkowanie fluoru,  a w za dużych ilościach ten pierwiastek jest dla nas toksyczny i nie powinno się z nim przesadzać.

Dobroczynne właściwości to nie wszystko. Pijąc czarną herbatę, a przede wszystkim przesadzając z jej ilością, dostarczamy do organizmu dużą dawkę kofeiny, która powoduje: ból głowy, nerwowość, zaburzenia snu, wymioty, biegunkę, drażliwość, drżenie, nieregularne bicie serca, zgagę, zawroty głowy lub dzwonienie w uszach. Osoby podatne na działanie kofeiny powinny zwracać uwagę na ilość wypijanego naparu.


A Wy lubicie czarną herbatę? Pijecie ją? Lubicie z dodatkiem cukru, cytryny czy bez żadnych dodatków? Ja lubię bez cukru, ale także z jego dodatkiem, czasami wypiję też z cytryną.


wtorek, 23 maja 2017

RODZAJE CERY. PRZYKŁADOWE KOSMETYKI - PEELINGI DO TWARZY

Dzisiaj mam dla Was kolejny post z przykładowymi kosmetykami do różnego rodzaju cery. Będą to Peelingi do twarzy. Niestety ostatni post w którym przestawiłam Wam przykłady Żeli do mycia twarzy przykładowo usunęłam. Nie wiem jak to się stało.








CERA MIESZANA, TŁUSTA, TRĄDZIKOWA





CERA SUCHA, WRAŻLIWA




CERA NACZYNKOWA





CERA DOJRZAŁA



Do cery naczynkowej należy stosować delikatne peelingi, nie gruboziarniste, najlepsze są enzymatyczne. Te które przestawiłam do cery suchej, wrażliwej również powinny być dobre i do cery naczynkowej, jeśli ktoś lubi i stosuje. Ja osobiście chcę wypróbować peelingi do cery mieszanej, tłustej, trądzikowej oraz te do suchej, wrażliwej. Pewnie dużo czasu potrwa zanim je wszystkie przetestuję, ale kiedyś to na pewno nastąpi. Oprócz tych jest na pewno wiele innych. Ja przestawiam tylko przykładowe.

Napiszcie czy używałyście jakiś z tych produktów.

piątek, 19 maja 2017

BIAŁY JELEŃ, HIPOALERGICZNY ŻEL DO MYCIA TWARZY Z ALOESEM I OGÓRKIEM

Żel pod mycia twarzy do kosmetyk który tak jak i odżywki oraz maski kupuję wyjątkowo rzadko gdyż wystarczy mi na długo. Ostatnio myję twarz żelem do mycia twarzy raz dziennie, wieczorem, a rano tylko samą wodą. Dlatego takie produkty wystarczą mi na dłużej niż wcześniej było. Nie wiem czy to dobrze, napiszcie jak myślicie. Ja myślę, że nie jest to źle, jedynie chciałabym rano używać toniku którym mogłabym dodatkowo przetrzeć twarz przed nałożeniem kremu. Trzeba będzie to zmienić koniecznie.

Dzisiaj natomiast mam dla Was post z recenzją żelu do mycia twarzy którego używałam w ostatnim czasie. Zapraszam do czytania.

Biały Jeleń Hipoalergiczny żel do mycia twarzy z aloesem i ogórkiem przeznaczony jest do oczyszczania skóry normalnej i mieszanej. Delikatnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia oraz zapobiega rozwojowi bakterii. W efekcie skóra twarzy jest dokładnie oczyszczona, odświeżona, gładka i miękka. Przebadany dermatologicznie wśród osób z alergiami skórnymi.

Zawiera:
• ksylitol i laktitol – składniki utrzymujące prawidłową równowagę ekosystemu mikroflory skóry;
• ekstrakty z aloesu i ogórka – zapewniające odpowiedni poziom nawilżenia i uczucie odświeżenia;
• alantoina i pantenol - łagodzące podrażnienia skóry i stymulujące jej naturalne procesy regeneracyjne.


Żel zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce, z białą zakrętką. Opakowanie wyjątkowo mi się podoba ponieważ jest zgrabne, poręczne, nic się nam się wyleje, łatwo można dozować odpowiednią ilość produktu, bez obawy o to, że wyleje się go za dużo. Pojemność żelu to 200 ml, natomiast cena około 8 zł. Ja swój zakupiłam w małej drogerii. Nie wiem gdzie może być on dostępny, ale myślę, że w marketach spożywczych lub małych drogeriach możecie go znaleźć. Konsystenacja żelu jest średniej gęstości, żelowa, półprzezroczysta w kolorze jasnozielonym. Zapach bardzo przyjemny, delikatny, świeży, można wyczuć zapach ogórka w połączeniu z aloesem, co bardzo przypadło mi do gustu. Są również dostępne inne produkty do mycia twarzy z tej marki które znajdziecie tutaj ---> Klik


Z Białego Jelenia dotychczas miałam tylko mydło szare w kostce, które bardzo lubię i dobrze sprawdza się, nie tylko w myciu rąk, ciała ale również i twarzy. Ostatnio zakupiłam jednak dwa produkty z tej marki, m.in powyższy żel ale także żel do higieny intymnej którego recenzja pojawi się za jakiś czas. Jeśli chodzi o żel do mycia twarzy to jest on hipoalergiczny, zawiera m.in ekstrakty z aloesu i ogórka które zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia, alantoinę i pantenol które mają łagodzić podrażanienia skóry. Bardzo dobrze się on pieni, fajnie oczyszcza skórę twarzy, dobrze radzi sobie również ze zmywaniem makijażu, a konkretnie tuszu do rzęs oraz cieni do powiek. Deliatnie ściąga skórę,  jednak nie jest to jakieś bardzo nie przyjemne. Poza tym nie uczula, nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienienia skóry. Jego delikatny zapach jest plusem. Myślę, że warto wypróbować ten produkt, zwłaszcza, że nie jest drogi. Na pewno wypróbuję jeszcze inne produkty do twarzy z tej marki bądź produkty do włosów czy ciała.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten żel? Miałyście jakiś produkty z Białego Jelenia? Co możecie polecić?

wtorek, 16 maja 2017

CZYM NAJLEPIEJ CZESAĆ WŁOSY? RODZAJE SZCZOTEK I GRZEBIENI

Pielęgnacja włosów to nie tylko stosowanie odżywki, maski, dobrego szamponu, czy ograniczenie prostowania, suszenia włosów, ale także używanie odpowiednich akcesorii do czesania włosów. Czym najlepiej czesać włosy? Jakie akcesoria do czesania włosów są najlepsze i jakie są ich zalety? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć to zapraszam do dalszej części postu.




Wybór szczotki czy grzebienia do czesania włosów jest bardzo ważny. Jeśli zapuszczasz włosy i zależy ci na zdrowych i lśniących kosmykach, pozbądź się zwykłej szczotki z plastikowymi igiełkami zakończonymi kulką ponieważ taka szczotka jest nieelastyczna, szarpie i łamie włosy, sprawiając, że szybko się niszczą i ciągle trzeba je podcinać. Najlepiej dobierać szczotkę do typu włosów i ich indywidualnych potrzeb. Częste czesanie może osłabiać włosy, łamać i plątać. Jeśli dodatkowo używasz nieodpowiedniej szczotki lub grzebienia, efekty mogą być bardzo złe. Nie wystarczy zatem używać doskonałych kosmetyków, jeśli akcesoria do czesania i sam sposób pielęgnacji włosów są źle dobrane.

Włosy należy uczesać przed umyciem, aby uniknąć splątania. Czesać na mokro można kręcone włosy, proste już po wyschnięciu. Można zastosować odżywkę bez spłukiwania, która  dodatkowo ułatwi rozczesywanie, jeśli włosy wyjątkowo się plączą. Włosy powinny wysychać samoistnie, bez użycia gorącego powietrza. Jeśli to możliwe, należy pozostawić włosy do swobodnego wyschnięcia, a następnie delikatnie je przeczeszać. Poleca się szczotkowanie włosów dwa razy dziennie, rano i wieczorem kierując głowę w dół i szczotkując włosy w kierunku od szyi do czoła, aby pobudzić krążenie, dotlenić skórę głowy. Dzięki tej technice możliwe jest rozprowadzenie naturalnego sebum na całej długości włosów. Stwarza to dodatkową ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Szczotkując włosy usuwasz również zanieczyszczenia, dlatego pamiętaj, aby dbać o szczotkę i często ją czyścić.


Wyróżniamy następujące rodzaje szczotek oraz grzebieni do włosów:

Szczotka z naturalnego włosia (np. włosia dzika)
Szczotka z naturalnego włosia osadzonego w drewnianej podstawie. Jest ono bardzo elastyczne, więc szczotka nie łamie włosów i jest idealna do cienkich i delikatnych kosmyków. Jednocześnie bardzo dobrze rozczesuje splątane włosy, zarówno na mokro, jak i na sucho. Nadaje włosom objętość. Zapobiega rozdwajaniu końcówek. Jest bardzo trwała i wystarcza na lata.  Ma jedną wadę – zbiera kurz i trudno się ją czyści.





Szczotka drewniana
Szczotka z igiełkami wykonanymi z drewna (wybieraj te łagodnie zakończone) zapobiega elektryzowaniu się włosów i jest trwała. Nie puszy włosów i nie przyczynia się do ich niszczenia.




Szczotka z plastikowymi igiełkami (Tangle Teezer)
Szczotka z plastiku wysokiej jakości i elastycznymi igiełkami – bardzo dobrze rozczesuje włosy, nie ciągnąc ich, masuje skórę głowy. Jest idealna do gęstych, spuszonych włosów, ponieważ je wygładza. Jej wadą jest, że może przyczyniać się do rozdwajania cienkich i delikatnych włosów. Jest dość nietrwała, po mniej więcej roku używania ząbki zaczynają się wyginać.



Klasyczny grzebień
Najlepiej wybierać grzebień drewniany, ponieważ w plastiku szybko pojawiają się uszkodzenia, które mogą niszczyć włosy. Grzebień najlepiej sprawdza się w pielęgnacji włosów kręconych (które czesze się tylko na mokro), a także falujących, gęstych i grubych. Im bardziej kręcone włosy, tym rzadsze powinny być ząbki grzebienia.



A Wy jakich używacie szczotek do włosów, a może wolicie grzebień? Napiszcie co u Was lepiej się sprawdza. Co poleciłybyście do cienkich włosów które puszą się?

sobota, 13 maja 2017

BEBEAUTY, OIL CARE, ODŻYWCZY KREM DO CIAŁA Z OLEJKAMI

Jakiś czas temu rozpoczęłam w końcu stosowanie kosmetyków nawilżających do ciała. Przez pewien czas regularnie, każdego dnia stosowałam balsam do ciała, z czego byłam bardzo zadowolona. Niestety teraz po kilku miesiącach używanie balsamu do ciała bardzo ograniczyłam. Stosuję go 2 razy w tygodniu. Dzisiaj mam dla Was post w którym chcę opisać produkt który używam w ostatnim czasie do nawilżenia swojego ciała. Zapraszam do czytania.

Bebeauty, Oil Care Odżywczy krem do ciała z olejkami
Intensywnie regenerujący krem do pielęgnacji ciała skutecznie odżywia, nawilża i chroni bardzo suchą skórę, poprawia jej elastyczność oraz przyspiesza regeneracje naturalnej  bariery ochronnej naskórka. Przeznaczony do pielęgnacji twarzy i ciała ze szczególnym uwzględnieniem szorstkich, wysuszonych miejsc. Krem regeneruję skórę, chroni ją przed wysuszeniem, pozostawia przyjemne uczucie ukojenia i komfortu.
Substancje czynne:
Masło Shea- nawilża i natłuszcza skórę, opóźnia procesy starzenia skóry, przywraca elastyczność
Olej oliwki- posiada właściwości wygładzające, ochronne i nawilżające
Olej avocado- działa łagodząco, regenerująco i wygładzająco
Olej z pestek porzeczki- działa ochronnie
Olej z moreli- poprawia napięcie skóry, pobudza naturalne funkcje skóry, utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia
Gliceryna- substancja nawilżająca i zmiękczająca skórę


Krem znajduje się w zgrabnym, plastikowym słoiku w kolorze biało - żółto - czarno - czerwonym, który jest raczej zwykły, mało przyciągający wzrok. Produkt dostępny jest w Biedronce, w cenie około 6 zł, jednak często można go zakupić w promocji za około 5 zł. Także cena bardzo niska, jak za taki produkt. Nie widziałam nigdzie balsamu, kremu do ciała w tak niskiej cenie, więc myślę, że warto się skusić. A może produkt okaże się być lepszy niż te droższe? Myślę, że warto. Jeśli nie sprawdzi się to zawsze można wykończyć do innej części ciała lub oddać komuś bliskiemu. Pojemność kremu to 300 ml. Za tak niską cenę wydaje się być duża gdyż większość tego typu produktów kosztuje 8 zł wzwyż, a pojemość jest mniejsza. Zapach ma bardzo ładny, delikatny, mi pasuje mimo iż bardziej wolę mocniej wyczuwalne zapachy. Konsystencja gęsta, kremowa, w kolorze białym, mogłabym porównać do masła do ciała, jednak takowego nie miałam nigdy, ale tak mi się jakoś kojarzy z takim produktem. Jest bardzo przyjemna, szybko się wchłania. Dostępne są również inne wersje tego kremu, m.in: Soft Skin Lekki krem nawilżający do ciała, który czeka na swoją kolej do testowania u mnie, oraz Olive Oil Oliwkowe masło do ciała.


Jeśli chodzi o działanie tego produktu jest ono bardzo dobre. Jest on przeznaczony do skóry suchej i bardzo suchej. Krem fajnie nawilża skórę, po jego użyciu jest ona miękka, przyjemna w dotyku, gładka, delikatnie pachnąca przez pewien czas. Dużo nie mogę tutaj powiedzieć gdyż nie mam problemów ze skórą. Mi działanie tego kremu jak najbardziej odpowiada. Nie wiem jak sprawdziłby się u osób ze suchą skórą. Fajnie sprawdza się również do nawilżenia dłoni. Za jakiś czas pojawi się post z recenzją drugiego kremu który posiadam. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Chętnie sięgnę również po masło oliwkowe do ciała. Jest to tani, łatwo dostępny produkt, który myślę warto wypróbować. Jeśli nie do ciała to do rąk.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten produkt?

środa, 10 maja 2017

ZIAJA, MASKA KAOLINOWA Z GLINKĄ RÓŻOWĄ, SKÓRA WRAŻLIWA

Ziaja posiada w swojej ofercie dużo kosmetyków które cieszą się większym lub mniejszym powodzeniem u kobiet. Ja bardzo lubię produkty z Ziaji. Jest bardzo mało produktów z tej marki które nie sprawdziły się u mnie  lub były dobre ale coś w nich brakowało. Jedna maseczka, a konkretnie z serii Nuno spowodowała u mnie niezbyt przyjemną reakcję, podrażnienie oraz zaczerwienie skóry, przez co na pewno nie kupię jej ponownie.

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją innej maski na twarz z Ziaji którą stosowałam jakiś czas temu. Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawdziła zapraszam do dalszej części postu.

Ziaja Maska kaolinowa z glinką różową, skóra wrażliwa

SUBSTANCJE AKTYWNE
• glinka różowa łagodząca
  - zawiera magnez, wapń, sód, mangan, potas i fosfor
  - jest źródłem mikroelementów - głównie krzemu (około 57%), glinu (około 24%), żelaza (około 7%)
• ECO-certyfikowany olej Canola
  - bogaty w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe
  - doskonale odżywia i zmiękcza naskórek
• ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe
  - źródło NNKT bogatych w kwasy omega 3 i omega 6, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry
  - zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka
• prowitamina B5
  - aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek
• alantoina
  - pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek
  - skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania

DZIAŁANIE
• redukuje podrażnienia skórne
• zmniejsza wrażliwość naskórka
• łagodzi zaczerwienienia


Maska znajduje się w saszetce w kolorze biało- różowym. Dostępna jest w mniejszych oraz większych drogeriach w cenie 1,50 - 2 zł. Pojemność maski to 7 ml. Maseczka taka wystarczy mi na dwa razy. Konsystencję ma gęstą, kremową, nie zastyga na twarzy, w kolorze jasno różowym, natomiast zapach ładny, przyjemny, delikatny. Maseczka nie zawiera parafiny, co jest dla mnie bardzo ważne ponieważ produkty które ją posiadają mogą zapychać.


Jest ona przeznaczona do cery wrażliwej. Jej zadaniem jest redukować podrażnienia skórne, zmniejszyć wrażliwość naskórka oraz łagodzić zaczerwienia. Na oczyszczoną skórę nakładałam maseczkę na 20 min. Po tym czasie zmywałam. Maseczkę bardzo łatwo nakłada się na twarz, ze względu na jej konsystencję. Skóra po zmyciu maski jest nawilżona, miękka, gładka, odżywiona, zaczerwienia trochę złagodzone. Bardzo fajna maska. W dodatku tania i łatwo dostępna. Na pewno powrócę do niej jeszcze wiele razy.

Moja ocena: 5/5

Znacie tą maskę? Jaką maseczkę nawilżającą do twarzy możecie polecić która nie zapchała by mieszanej cery?


niedziela, 7 maja 2017

CAREX, ORIGINAL, ANTYBAKTERYJNE MYDŁO W KOSTCE

Mydło w kostce najczęściej używam do mycia rąk, jednak ostatnio wpadłam na pomysł by użyć go również do mycia ciała oraz twarzy. Jak się u mnie sprawdziło i o jakie mydło chodzi? Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części postu.

Carex Original Antybakteryjne mydło w kostce
Mydło o przyjemnym, świeżym zapachu i właściwościach dezodorujących, pozostawi skórę czystą oraz delikatnie pachnącą. Dokładnie oczyszcza skórę. Formuła łagodna dla skóry. Testowane dermatologicznie.


Mydło zakupić można w kartonowym pudełeczku, w kolorach biało - niebieskich. Wewnątrz opakowania znajduje się kostka mydła. Produkt dostępny jest w mniejszych drogeriach, aptekach, Drogerii Rossmann, w cenie około 3-4 zł, za pojemność 100 g. Konsystencja mydła to twarda, biała kostka, bardzo dobrze się pieni, zapach ma przyjemny i delikatny. Dostępne są również inne wersje mydła m.in: Carex Aloe Vera Antybakteryjne mydło w kostce oraz Carex Moisture Plus. A także mydła w płynie, żele oraz chusteczki do rąk, żele pod prysznic, które znajdziecie tutaj ---> Klik


Produkt widziałam już wcześniej w drogeriach, czy w internecie, ale jakoś nigdy nie skusiłam się na niego. W ostatnim czasie miałam okazję wypróbować tego produktu, także pomyślałam, że przetestuje go do mycia twarzy, ze względu na swoje antybakteryjne właściwości, które mogłyby pomóc na niedoskonałości. Później doszło również mycie ciała tym mydłem (chociaż bardziej wolę żele, płyny do mycia ciała). Do oczyszczania twarzy najczęściej wybieram żele, ponieważ taki produkt najbardziej mi odpowiada. Zdarzało się również używać mydeł takich jak np Biały Jeleń, Protex Creme czy Mydło siarkowe. Sprawdzały się całkiem nieźle, chociaż i tak wracałam do mycia twarzy żelami.

Mydło używałam co drugi dzień, na zmianę z żelem. Na początku nie było żadnych nieprzyjemnych skutków, skóra po umyciu była mięciutka, oczyszczona, nie czułam prawie wcale ściągnięcia. Po tygodniu, bądź dwóch skóra na twarzy stała się okropnie wysuszona, ściągnięta. Nie pomogło nic, ani maseczki, ani serum, krem również nie nawilżył jej tak by nie było czuć ściągnięcia. Produkt oczywiście odstawiłam, wracając do tego którego najbardziej lubię czyli żelu do mycia twarzy. Dopiero po dwóch tygodniach skóra powoli wracała do normalnego stanu. Później postanowiłam wypróbować mydło do mycia ciała, by sprawidzić czy w tym przypadku również wysuszy ono skórę. Jeśli chodzi o oczyszczanie ciała sprawdziło się lepiej. Nie wysuszyło ani nie podrażniło. Być może dlatego, że nie mam aż tak wrażliwej skóry na ciele. A skóra twarzy jest niestety bardziej problemowa i dużo łatwiej ją wysuszyć, podrażnić.

Nie mam pojęcia dlaczego to mydło tak bardzo wysuszyło skórę na twarzy. Może jest po prostu mocniejsze niż np mydło Biały Jeleń. Do mycia ciała sprawdza się dobrze chociaż nie kupię go ponownie być używać do mycia ciała. Może po tą lub inną wersję do mycia rąk.

Moja ocena: 4/5

Znacie mydła i inne produkty z Carex? Używacie?

czwartek, 4 maja 2017

GARNIER, GĘSTE I ZACHWYCAJĄCE, ODŻYWKA WZMACNIAJĄCA DO WŁOSÓW

Odżywki do włosów to jeden z obowiązkowych elementów mojej pielęgnacji włosów. Najczęściej sięgam po odżywki, chociaż maski również lubię. Jedną z moich ulubionych odżywek jest Odżywka Garnier Goodbye Domage o której pisałam już na blogu. Jeśli któraś z Was nie widziałam tego postu zapraszam serdecznie ---> Klik

Dzisiaj mam dla Was post z recenzją innej odżywki z tej samej marki. Zapraszam do czytania.

Garnier Fructis Gęste i Zachwycające Odżywka wzmacniająca do włosów
Pogrubiona struktura - włosy grubsze w dotyku. Wyraźnie gęstsze, bujne i silne włosy, a jednocześnie aksamitnie miękkie i sprężyste - to wszystko dzięki odzywce Garnier Gęste i Zachwycające.
FIBRA-CYLANE - Innowacyjna molekuła wnika do włókna włosa pogrubiając jego strukturę i tworząc długotrwały efekt gęstości włosów, który kumuluje się po każdej aplikacji.
EKSTRAKT Z GRANATU - Kremowa formuła odżywki Garnier sprawia, że włosy stają się wyraźnie piękniejsze, miękkie w dotyku, sprężyste i łatwe do ułożenia.
REZULTATY - Natychmiastowe działanie. Pogrubienie struktury włosa, widocznie bujne i silniejsze włosy. Z każdą kolejną aplikacją dodana struktura pozostaje we włóknie włosa, włosy wyglądają jakby było ich więcej.



Odżywka zamknięta jest w tubce typowej dla tej marki, w kolorze różowym przyciągającym wzrok. Dostępna jest w wielu drogeriach jak np. Rossmann, Natura, Hebe, ale także hipermarkety. Pojemność produktu to 200 ml, natomiast cena około 9-11 zł. Ja swoją zakupiłam w Biedronce w cenie około 8 zł. Konsystencję ma ona kremową, średnio gęstą, w kolorze białym. Ma przepiękny zapach, delikatny, świeży, owocowy który długo utrzymuje się na włosach. Z tej serii dostępny jest również szampon wzmacniający włosy przeciwko twardej wodzie, maska głęboko odżywcza oraz serum odżywiające.


Odżywkę nakładałam jak każdą inną po umyciu włosów, na wilgotne włosy, na około 20 min, czasami dłużej. Po tym czasie zmywałam. Po wyschnięciu włosy były puszyste, miękkie, błyszczące, odżywka nie nawilża jakoś bardzo mocno, ale taki produkt nie ma na tyle mocnego działania by jakoś bardzo nawilżać. Włosy lepiej się dzięki niej rozczesują, nie są obciążone ani przyklapnięte, wręcz przeciwnie, mam wrażenie jakby było ich więcej. Nie sądzę jednak, że odżywka pogrubi nam włosy. Może jedynie nadać im objętości, a to robi całkiem fajnie. Chętnie wypróbuję również innych produktów z tej serii oraz innych odżywek, masek oraz szamponów z marki Garnier, która jest jedną z moich ulubionych, jak wiecie.

Moja ocena: 5/5

Znacie tą odżywkę lub inny produkt z tej serii? Lubicie produkty z Garniera?

poniedziałek, 1 maja 2017

PERFECTA OCZYSZCZANIE, MOC MINERAŁÓW, PEELING ENZYMATYCZNY Z OLEJKAMI

Peeling do twarzy to jeden z moich ulubionych produktów w pielęgnacji cery. Jednym z produktów które lubię jest Pasta do głębokiego oczyszczania oczyszczania Ziaja Liście Manuka która służy jako peeling. Miałam dwie tubki tej pasty i bardzo dobrze się sprawdzała u mnie. Jeśli nie widziałyście posta w którym pisałam o niej tutaj macie link do niego ---> Klik   Na pewno jeszcze wiele razy powrócę do tego produktu, jednak chcę też przetestować inne.

Dzisiaj mam dla Was peeling który stosowałam i nadal stosuję w ostatnim czasie. Zapraszam do czytania.

Perfecta Oczyszczanie Moc Minerałów Peeling enzymatyczny z olejkami
- Delikatne złuszczanie
- Oczyszczanie
- Regeneracja skóry
0% ZAPACHU, PARABENÓW, BARWNIKÓW, ALERGENÓW

Składniki aktywne:
PAPAYA ENZYM usuwa martwe komórki pobudzając do odnowy komórkowej, redukuje nierówności, wygładza i rozjaśnia skórę.
RUTIN-C-COMPLEX bogaty w rutynę, wit.C i flawonoidy zmniejsza zaczerwienienie skóry, wzmacnia i obkurcza naczynka.
OLEJKI ze słodkich migdałów i dzikiego szafranu zmiękczają i wygładzają, wzmacniają barierę lipidową naskórka.
Jak stosować?
2-3 razy w tygodniu – delikatne złuszczanie i pielęgnacja skóry twarzy.


Peeling zamknięty jest w tubce w kolorach biało, różowo, niebieskich, ze złoto, granatowo, białymi napisami. Ja swój zakupiłam w markecie spożywczym w cenie około 10 zł, natomiast jest on również dostępny w Drogerii Rossmann w cenie 13,29 zł. Pojemność peelingu to 75 ml. Czyli jak maseczki w tubkach. Całkiem sporo, jest on bardzo wydajny. Konsystencja bardzo przypomina krem do twarzy, jest w kolorze białym, średniej gęstości, łatwo się nakłada i rozsmarowuje. Natomiast zapach delikatny, przyjemny.


Jest to mój pierwszy peeling enzymatyczny. Wcześniej używałam tylko peelingów z drobinkami. Szczerze to nie wiedziałam, że taki peeling konsystencją przypomina krem do twarzy. No, ale stosowałam i jakoś się przyzwyczaiłam. Produkt należy nałożyć na noc 2-3 razy w tygodniu. Na początku nie nakładałam nigdy go na noc, tylko przed kąpielą, wieczorem, na jakieś 20-30 min. Po tym czasie zmywałam. Peeling delikatnie oczyszczał skórę, oraz złuszczał ją, jednak w tym przypadku działanie to było słabe. Skóra była nieco wygładzona, miękka, ale po użyciu peelingu z drobinkami (jak np pasta oczyszczająca z Ziaji) widzę lepszy efekt oczyszczenia, wygładzenia niż po takim peelingu. Może gdybym stosowała go na noc działanie było by lepsze. Tak też zrobiłam. Spróbowałam nakładać go na noc 2 razy w tygodniu. Efekt o wiele lepszy niż przy nakładaniu na krótszy czas. Skóra niesamowicie gładka, miękka, bardzo przyjemna w dotyku, zaczerwienia delikatnie złagodzone. Peeling nie podrażnia, nie wywołuje żadnych nie przyjemnych reakcji na skórze. Myślę, że kiedyś do niego powrócę ponieważ jest tani i całkiem dobrze działa.

Moja ocena: 4/5

Znacie ten produkt? Stosujecie peelingi enzymatyczne czy z drobinkami?


piątek, 28 kwietnia 2017

PŁATKI ŚNIADANIOWE - KTÓRE WYBIERAĆ, A KTÓRYCH UNIKAĆ?

Dzisiaj mam dla Was post w którym chcę napisać kilka słów o płatkach śniadaniowych. Jeśli jesteście ciekawe tych informacji zapraszam do czytania.


Wiele osób na śniadanie chętnie je różnego rodzaju płatki. Zalane mlekiem lub jogurtem są smacznym, łatwym do przygotowania i pożywnym śniadaniem, pod warunkiem że będą to płatki nieprzetworzone, z pełnego ziarna. Na półkach sklepowych jest mnóstwo rodzajów płatków śniadaniowych. Zachęcają do zakupu kolorowymi opakowaniami. Producenci podkreślają niezwykłą wartość odżywczą swoich produktów, jaką ma zapewnić pełne ziarno, nierzadko wzbogacone dodatkiem witamin i składników mineralnych. Często jednak jest to tylko chwyt marketingowy. W większości popularnych produktów można znaleźć jedynie śladową ilość prawdziwych płatków albo w ogóle ich nie ma. Jest za to bardzo dużo dodatków, nadających im odpowiednią strukturę i smak. Wprowadzeni przez wytwórcę w błąd, kupujemy je w przekonaniu, że to produkt niskokaloryczny i zdrowy.

Naturalne płatki są wytwarzane z ziaren zbóż: owsa, pszenicy, jęczmienia, żyta, kukurydzy i ryżu i nic poza ziarnami nie powinno się w nich znajdować. Podczas produkcji ziarna pozbawia się łusek, a potem tylko poddaje się je sprasowaniu dlatego całe bogactwo składników pozostaje w środku. Zwykłe płatki przed jedzeniem trzeba ugotować albo moczyć 12 godzin. Płatki błyskawiczne, poddane specjalnej obróbce hydrotermicznej, można jeść od razu jednak są one mniej wartościowe pod względem odżywczym. Głównym walorem płatków zbożowych jest błonnik. Ten nierozpuszczalny poprawia on perystaltykę jelit, zapobiega zaparciom, chroniąc przed nowotworem jelita grubego. Błonnik rozpuszczalny usprawnia procesy metaboliczne, obniża stężenie glukozy i cholesterolu we krwi. Szybko daje uczucie sytości, zmniejsza głód, chroniąc przed tyciem i wspomagając odchudzanie. Jednak takie właściwości ma tylko błonnik w formie nieprzetworzonej, który występuje w naturalnych produktach. Większość obecnych na rynku płatków to produkty przetworzone przemysłowo. Produkowane nie z pełnego ziarna, lecz z drobnych jego cząstek – grysu lub mąki. Przykładem są np. popularne płatki kukurydziane. Większość z nich robi się z odpowiednio przetworzonej, uprażonej w wysokiej temperaturze kaszki, dzięki czemu zyskują formę chrupiących płatków. Swój smak zawdzięczają dużej ilości cukru i soli. W prażonych płatkach może znajdować się akrylamid – substancja, która powstaje podczas obróbki termicznej produktów zawierających węglowodany, sprzyja nowotworom i miażdżycy. Na czarnej liście są też tzw. crunchy, czyli chrupki z mąki, czasem z dodatkiem płatków, sklejone miodem albo syropem i prażone na tłuszczu. Napis na etykiecie „crunchy naturalne” sugeruje, że to naturalne płatki. Tymczasem płatki owsiane stanowią tylko 45 proc. produktu, reszta to tłuszcz roślinny utwardzany (jest podejrzenie, że może zawierać szkodliwe tłuszcze trans), chrupki zbożowe (z kaszki kukurydzianej, mąki pszennej, cukru, soli), mąka pszenna, kaszka kukurydziana, miód, sól, aromat, ziarna słonecznika, siemię lniane. Do płatków dodaje się również substancje, które mają uatrakcyjnić produkt: cukier i substancje słodzące, kandyzowane owoce, orzechy, kawąłki czekolady, miód, sól, ulepszacze, barwniki i konserwanty.


Na sklepowym półka znaleźć można również wyroby dla dzieci. Producenci często dodają do takich produktów bardzo dużo cukru gdyż wiedzą, że dzieci przepadają za słodyczami. W niektórych płatkach jest więcej cukru niż w pączku czy batonie. Zbyt częste jedzenie takich płatków to prosta droga do otyłości. Lepiej nie przyzwyczajać dzieci do płatków śniadaniowych dosładzanych, czekoladowych, unikać lekkich kulek i poduszeczek. Robi się je z mieszanki mąk zbożowych, które lekko suszy się, „nadmuchuje”, a na koniec pokrywa się lub nadziewa słodkościami. Na opakowaniu takich płatków widnieje duży napis wskazujący na to iż zostały one wzbogacone witaminami i wapniem jednak tak na prawdę płatków w nich nie ma. Za to znajdują się w nich mąka pszenna i ryżowa, cukier, olej palmowy, syrop glukozowy, skrobia kukurydziana, proszek truskawkowy, emulgator, aromat, przeciwutleniacz, regulator kwasowości. Należy też unikać płatków z lukrowanymi groszkami, czekoladowymi drażetkami, chrupkami w których można znależć sporą ilość cukru, ale także sztuczne barwniki, aromaty, emulgatory i konserwanty.

Wybierając płatki należy dokładnie przejrzeć skład. Warto wybierać naturalne płatki, bez żadnych dodatków. Jeśli zdecydujemy się na mieszankę płatków na opakowaniu powinien być umieszczony procentowy skład. Dietetycy podkreślają, że im krócej przyrządzamy płatki tym są one zdrowsze. Ważna jest również kaloryczność produktu. Płatki zbożowe są kaloryczne (zawierają skrobię, trochę tłuszczu, białko). Dobrze jest wybierać te, które mają poniżej 300 kcal/100 g. Jeśli kalorii jest więcej, to w takich płatkach jest mnóstwo cukru i tłuszczów, które niepotrzebnie zwiększają ich energetyczność (płatki kukurydziane zawierają 363 kcal/100 g, słodkie kulki lubiane przez dzieci, nawet 450 kcal/100 g). Warto zwrócić uwagę na zawartość błonnika, bo to ważny składnik płatków. Nie zawsze napis „bogate w błonnik” oznacza, że płatki są zdrowe.


Dobrym i zdrowym pomysłem na śniadanie jest również musli. Nazwa popularnego musli pochodzi od szwajcarskiej narodowej potrawy – muesli, spożywanej tam od wieków, najczęściej na kolację. Składała się ona z kaszy, mleka, świeżych lub suszonych owoców i orzechów. Na początku XX w. została spopularyzowana przez dr. Bircher-Bennera z Zurychu, propagatora zdrowej naturalnej kuchni. W „Muesli Birchera” podstawowym składnikiem były utarte jabłka albo inne sezonowe owoce, których smak nie powinien być zagłuszony przez płatki lub kaszę. Orzechy to tylko dodatek do posypania – poprawiają smak i zwiększają wartość odżywczą, i można z nich zrezygnować. Potrawa ma być lekka i  owocowa, przygotowana tuż przed podaniem. Najlepiej ją jeść na pusty żołądek, bo wtedy składniki zostaną lepiej wykorzystane. Wynalazek Szwajcara podbił świat. Zaczęto produkować  gotowe mieszanki. Lepiej kupić naturalne płatki - owsiane, jęczmienne i samemu zmieszać, dodać ulubione świeże lub mrożone, ewentualnie suszone owoce, ale nie kandyzowane!, kilka orzechów lub migdałów, a jeśli ktoś lubi – łyżeczkę miodu. Ze względu na kaloryczność z ilością płatków nie należy przesadzać. Kilka razy w tygodniu 3 czubate łyżki na szklankę mleka (jogurtu, kefiru) to zalecana porcja śniadaniowa.

Dostępne są płatki śniadaniowe:


Płatki owsiane - najbogatsze w błonnik rozpuszczalny, który jak szczotka wymiata szkodliwe produkty przemiany materii. Najwięcej w nich białka zawierającego niemal wszystkie aminokwasy. Dostarczają witamin z grupy B wzmacniających układ nerwowy. To dobre źródło magnezu, żelaza i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Najbardziej wartościowe są płatki zwykłe, bardziej oczyszczone są płatki górskie, a najbardziej przetworzone - błyskawiczne.

Płatki jęczmienne - zawierają antyutleniacze, przeciwdziałają więc nowotworom. Są lekkostrawne, regulują trawienie. Pomocne w odchudzaniu, dzięki dużej ilości witamin z grupy B i E poprawiają cerę, włosy i paznokcie.

Płatki żytnie - regulują przemianę materii. Zawierają dużo żelaza, magnezu, potasu, wapnia, witamin E i z grupy B. Są cenne ze względu na obecność fluoru. Chronią przed nowotworami.

Płatki jaglane - bezglutenowe, są w nich witaminy E i z grupy B, mają też cynk, kwas krzemowy - składniki idealne dla włosów i paznokci.

Płatki gryczane - bezglutenowe, w porównaniu z innymi zawierają najwięcej lizyny, substancji, która wpływa korzystnie na pracę mózgu. Polecane są osobom uczącym się i pracującym umysłowo. Dużo w nich magnezu, żelaza, wapnia, witamin C, E, z grupy B oraz siarki.

Płatki kukurydziane - bezglutenowe, są bogatym źródłem błonnika , magnezu, żelaza, potasu, selenu. Są lekkostrawne, idealne dla osób z problemami żołądkowymi, rekonwalescentów, dzieci. Minusem jest duża ilość sodu w niektórych produktach z dodatkiem płatków kukurydzianych.


Lubicie płatki śniadaniowe? Jakie najczęściej wybieracie? Wolicie naturalne czy sięgacie również po słodkie płatki np. czekoladowe? Ja lubię naturalne płatki, ale czasami kupuję też te słodkie, jednak zdecydowanie bardziej wolę np. płatki owsiane, jadam też kukurydziane.